Hej dziewczyny
Kupę czasu mnie tutaj nie było.
Trochę się działo.
Tata mój był w szpitalu, trzustka mu spuchła do tego stopnia, że był w stanie krytycznym. W czwartek byłam z nim na pogotowiu dali mu kroplówke i wypuścili do domu, a w piatek zawiozłam do do chirurga prywatnie i natychmiast kazał jechać do szpitala, bo lada chwila trzustka mogła pęknąć. Ehhh ... teraz juz jest w domu i czuję się lepiej.
Potem bylismy z Matim u chirurga z siusiakiem bo mu z jednej strony skórka przyrosła, pani doktor mu oderwała skórkę, ale za to teraz nie każe sobie nawet dotknąć siusiaka.
W między czasie mój siostrzeniec poparzył się ogniem, miał poparzenie 2 stopnia i musiał mieć przeszczep. Szczęście w nieszczęście ze Mati nie poszedł za nim bo by mi się spalił.
W piątek w przedszkolu jest "Dzien Matki" :-)
W sobotę wylatujemy do Egiptu i mam mega stresa. Mati zostaje z dziadkami a ja mam nadzieję, że wrócę z tej wycieczki. Juz spać nie mogę.
Pogoda się sliczna zrobiła.
Aaaaa zapomniałabym Mati ma pieska chow-chow . Jest zachwycony, szaleją obydwoje na maksa. Gonią się, przewracają, skakają po sobie
Miłego dnia. Ja siedzę w pracy i piję kawkę.