reklama

Grudniowe mamusie 2008

co do fotelików też uważam że jest to podstawa, nie wyobrażam sobie przewozić dziecko w samochodzie bez fotelika:tak:
a pasy w samochodzie zawsze:tak:
 
reklama
Cyprysiowa, nie chodzi o to, zeby było szybciej i wygodniej (bo pewnie że łatwiej takiego maluszka zapakować do gondoli niż przypiąc (zwłaszcza w zimowym kombinezonie) do fotelika) tylko o to, zeby było naprawdę bezpiecznie. Gondola nie jest bezpieczna, bo nie jest niczym przypięta do wnętrza samochodu i nie ma wewnętrznych pasów, które utrzymałyby maluszka w środku i jak pisała Marzycielka nawet przy zderzeniu z niewielką prędkością (np. 50 km/h) dziecko po prostu wypada razem z gondolką przez szybę i jego szanse przeżycia są równe zeru. A to się może zdarzyć nawet jeśli jedziemy tylko kawałek i jesteśmy ostrożni, bo inni na drodze mogą ostrożni nie być. Zwłaszcza, ze rodzimy zimą i warunki pogodowe mogą być różne.
My Jasia (też zimowe dziecko) przewoziliśmy ze szpitala w foteliku, mimo że do domu mamy dosłownie parę minut. Pewnie, że umęczyliśmy się z zapięciem go tam, bo nie mieliśmy wprawy, a Jaś się denerwował, bo było mu gorąco w kombinezonie i płakał. Ale nie żałuję i nie wyobrażam sobie, że mogłabym inaczej wieźć dziecko. Myślę też, ze obawy co do tego czy jest mu wygodnie czy nie także nie muszą nam spędzać snu z powiek. Większość nowoczesnych fotelików ma wkładkę dla noworodka, dzięki czemu główka jest stabilna i reszta też. Wreszcie - przecież najczęściej z kilkunastodniowym (lub ciut starszym) maluszkiem i tak gdzieś jedziemy - do przychodni, na szczepienie, do rodziny, itp. i raczej nikt nie myśli wtedy, żeby przewozić go w gondolce albo na kolanach, a nie jest wiele większy i stabilniejszy niż po urodzeniu.
Więc ja bym mimo wszystko stawiała przede wszystkim na bezpieczeństwo.
nie porownuj przewozenia dziecka w gondoli,ktora jest przypieta a na rekach. Gondola nie wypadnie z samochodu przy stluczce bo jest przypieta. Co do wkladni w foteliku to ja cypriana nawet jak chcialam w domu na chwile posadzic jak mial juz 2 miesiace to do foteluka wsadzalam gruby koc zeby te plecki mu sie tak ni wyginaly...niewiem moze mialam kiepski fotelik ale z tego co widze ten co mam teraz to tez jest taki. A ja nie wyjezdzalam z Cyprianem do przychodni, gosci itd... jak do kogos szlismy to w wozku (wszyscy pod reka) a przychodnie tez mialam obok domu wiec jechalam poprostu wozkiem.
 
Pinokia - no chyba to jedyne rozwiązanie, hehehe...

Yoka - ja ze stoperami nie jestem w stanie zamknąć oczu, to okrutny wynalazek, hehehe.

Sawka - no to faktycznie miałąś sporo nadrabiania, hehehe, dobrze, że już na bierząco, lepiej nas nie zaniedbuj, bo sama widzisz czym to grozi, hihihi.

Ania - mam nadzieję, że już będziesz czuła się coraz lepiej, wiem, że to nic miłego jak się wszystko wali i pali, ale mam nadzieję, że już za chwilę wyjdzie słoneczko!!
 
reklama
Misiówka ja tez kiedyś nie zasnęłabym z tymi "korkami"...ale uwierz mi wolę mieć to gówienko w uszach i zasnąć ....bo bez tego poprostu nie ma takiej mozliwości....:-) i niestety przeraża mnie myśl o tym że jak urodze to Oliwce niestety nie będe mogła zatkac uszu....nie wiem jak to bedzie.....;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry