reklama

Grudniowe mamusie 2008

Pinokia - to powiem ci tak, ja na plecach nie mogę bo mi duszno, na bokach jak śpię to mam okrobne bóle w miednicy, aż się budzę, a mój małżonek szanowny chrapie okrutnie... dziw, że spię w ogóle, hahaha.

a widziałaś jak śpią nietoperze;-):tak::-D:-):laugh2:
mnie też bolą boczki i stawy i jak wstaję w nocy do wc, to jak jakas pokraka. Ale, że Łukasz też chrapie, to sie regularnie budzę i przerzucam powoli swe kilogramy na drugi boczek.
 
reklama
Wiecie co, mam wrażenie, że jak tylko sie pojawiam, to wszystkie się wylogowywujecie, a jak mnie nie ma, to ponad 20 stron do nadrabiania:-D

miłego popołudnia życzę, dziś kończę dyżur z psem i dwoma kotami u rodziców:tak::tak::tak: ostatni spacer i karmienie, ufff!
Kocham naszą Bertą, Nokię i Mefista (dwie pierwsze mają już po 10 lat), ale chyba nie jestem teraz w formie na taki zwierzyniec:baffled: Marzycielka jestes moim bohaterem z tymi dwoma wielkimi zwierzakami w ciąży:tak:to znaczy Ty w ciąży, a dwie sunie "na dokładkę":-)
 
Pinokia - to powiem ci tak, ja na plecach nie mogę bo mi duszno, na bokach jak śpię to mam okrobne bóle w miednicy, aż się budzę, a mój małżonek szanowny chrapie okrutnie... dziw, że spię w ogóle, hahaha.
Uśmiałam się....bo ja jestem w identycznej sytuacji i często z pomocą przychodzą mi stoperki na noc...hehehe...

aniamanu bardzo się cieszę,że masz dobre wieści....i że cukier w normie...a pomoc napewno Ci sie przyda....koniecznie musisz się oszczędzać....:-) no i wieelki buziak dla Cypiego:-)

marzycielka i myszqa narobiłyście mi smaczka na lody.....:-D no i pomodorówka...hmmm chyba jutro ugotuje...:-D

dziewczyny z tym przewracaniem sie na bok to myślałam że tylko ja tak mam ale widze że nie jestem sama....:-D mi tez w wannie niewygodnie...kąpie sie na kuckach ale nogi mi dretwieja i musze co chwilę sie prostowac....ahhh czasami to takie akrobacje wyczyniam że beczka śmiechu...:-D

zapominajka wszystko bedzie dobrze....grunt to spokój...:-)

zyrafka to o czym pisałaś w moim poście widnieje jako opcja nr.2 ;-)
 
w końcu skończyłam nadrabiać zaległości!!!
Witam wszystkie mamy!!!
Jestem w 25 tyg ciazy z blizniakami i termin mam na 31 grudnia :happy:
Obawiam sie ze rozwiazanie nadejdzie wczesniej bo tak ponoc jest z blizniakami.
Pozdrawiam jeszcze raz trzymajcie sie cieplo:-D
witaj :tak::-D

Sawka trzymaj się dzielnie, ja bym chyba nie wytrzymała miesiąca bez mojego chopa. A do tego z natury jestem zazdrosna i niecierpliwa...
Super, że pogodziliscie się przed wyjazdem, byłoby przykro boczyć się na odległość;-) a tak po zatym to współczuje tak długiej rozłąki i życzę Ci , aby ten miesiąc wyjątkowo szybko zleciał:tak:
sawka - ciesze sie, ze sie rozstaliscie w zgodzie, to wazne, a miesiąc szybko zleci, zobaczysz! Bedziemy cię zabawiać!
ja też nie lubię tych ciągłych wyjazdów:-(, ciężko mi jest za każdym razem kiedy mój M wyjeżdża, jakoś nie umiem się do tego przyzwyczaić:-(, ale cóż zrobić, trzeba się jeszcze troszkę przemęczyć i może za niedługo bedziemy mieli własne mieszkanko;-)

Witam wieczorkiem.
Nie chcę Was dołować Dziewczyny, ale jak do tej pory przytyłam tylko 5 kg, może dogonię Was na końcówce:-)
ja też mało przytyłam bo tylko 5,5 kg

To jeszcze wam napiszę jakiego mam pecha, w nocy Miśka dostała histerii, uspokajałąm ją godzinę, bo Robert stwierdził, że sobie wymyśliła, dopiero jak zrobiła siku się zaczęła uspokajać i mówiła, że boli ją pupa i gardło, nos miała tak zawalony, że się dusiła, a ja nie mogłam go odetkać, taki beton!! Wstała bez gorączki, ale w nocy budziła się i narzekała na suche gardło, od rana nawala jej krtań i ma mego katar, który za Chiny nie chce opuścić nosa! Robert mi nic a nic nie pomógł i jeszcze miał pretensję, że poprosiłam go o przyniesienie Fridy, w końcu, jak uśpiłam Miśkę w nocy to kazałam mu się wynosić z łóżka, bo mogę go niechcący zatłuc, powiedziałam, że ma iść na sofę spać, a ten kretyn poszedł do Miśki, obudził ją, ona zaczęła znowu histerię, a on udawał, że śpi... zabic go to mało. Ja w ciągu 2 godzin w ciągu dnia straciłam zupełnie głos mimo, że nawet nie mówiłam podniesionym tonem, teraz mówię jakbym na krtani sobie autostradę otworzyła... i to tylko dlatego, że zastosowałam kurację cud!! A mój mąż w ogóle się do mnie nie odezwał przez cały dzień i poszedł od razu po pracy na kręgle z kumplami i wróci w nocy więc wszystko na mojej głowie.... do tego cały dzień biegałam po mieście z wózkiem i śpiącą Miśką, jestem umierająca.... jutro chyba z wyra nie wychodzę...
oj faceci to czasem potrafią...


Misiówka kurcze zakupy były nieudane a dlaczego zaraz Wam napiszę...

Jedziemy na Żerań gdzie co tydzień odbywa się Giełda Zwierząt , ptactwa i karm dla zwierzaków.
Idziemy kupić 10 kg mięcha dla swoich suczek i spostrzegamy kilku handlerów ze szczeniaczkami....
Pada, zimno i wieje ...
Małe 2 miesięczne szczeniaczki w klatkach na ptactwo, mokre , chore , płaczące i piszczące:wściekła/y::-(
Ja złapałam nerwa zaczęłam każdego napieprzać , że mają przykryć klatki bądź schować psy do samochodów ... kilku się zastosowało po uprzedniej ostrej wymianie zdań ze mną..
Idziemy dalej. Juz rozeszło sie po giełdzie , że być może ta krzycząca babka z facetem są z TOZU więc zaczyna się odwracanie plecami i unikanie kontaktu ze mną...
Ja odwiedzam każdego handlera i jadę po nich: gdzie szczepnia, kocyki, zadaszenie . MAKABRA psy cierpią ludzie widzą tylko złotówki...
Boże szlak mnie trafia szczególnie jak widzę roczego foksteriera w kaltce dla indyków gdzie nie może się nawet obrócić !! o zgrozo.:wściekła/y:
:-( niektórzy to nie mają sumienia, :wściekła/y: nic tylko ich zamknąć w takich klatkach:dry:

Cześć dziewczyny. ja mam termin na 30 grudnia. mam nadzieję że święta uda mi się spędzić w domu a nie w szpitalu.
witaj :-D:-)
 
Ale jesli jest mozliwosc przewiezienia dziecka zaraz po porodzie w gondoli, w wygodnej lezacej pozycji to dlac\zego nie?

Cyprysiowa, nie chodzi o to, zeby było szybciej i wygodniej (bo pewnie że łatwiej takiego maluszka zapakować do gondoli niż przypiąc (zwłaszcza w zimowym kombinezonie) do fotelika) tylko o to, zeby było naprawdę bezpiecznie. Gondola nie jest bezpieczna, bo nie jest niczym przypięta do wnętrza samochodu i nie ma wewnętrznych pasów, które utrzymałyby maluszka w środku i jak pisała Marzycielka nawet przy zderzeniu z niewielką prędkością (np. 50 km/h) dziecko po prostu wypada razem z gondolką przez szybę i jego szanse przeżycia są równe zeru. A to się może zdarzyć nawet jeśli jedziemy tylko kawałek i jesteśmy ostrożni, bo inni na drodze mogą ostrożni nie być. Zwłaszcza, ze rodzimy zimą i warunki pogodowe mogą być różne.
My Jasia (też zimowe dziecko) przewoziliśmy ze szpitala w foteliku, mimo że do domu mamy dosłownie parę minut. Pewnie, że umęczyliśmy się z zapięciem go tam, bo nie mieliśmy wprawy, a Jaś się denerwował, bo było mu gorąco w kombinezonie i płakał. Ale nie żałuję i nie wyobrażam sobie, że mogłabym inaczej wieźć dziecko. Myślę też, ze obawy co do tego czy jest mu wygodnie czy nie także nie muszą nam spędzać snu z powiek. Większość nowoczesnych fotelików ma wkładkę dla noworodka, dzięki czemu główka jest stabilna i reszta też. Wreszcie - przecież najczęściej z kilkunastodniowym (lub ciut starszym) maluszkiem i tak gdzieś jedziemy - do przychodni, na szczepienie, do rodziny, itp. i raczej nikt nie myśli wtedy, żeby przewozić go w gondolce albo na kolanach, a nie jest wiele większy i stabilniejszy niż po urodzeniu.
Więc ja bym mimo wszystko stawiała przede wszystkim na bezpieczeństwo.
 
reklama
Witam dziewczyny....
Nie wiem czy dam radę nadrobić to,co napisałyście,bo kilka dni mnie nie było...Jakaś wstrętna choroba mnie rozłożyła i leże w łóżku nie przytomna...W piątek byłam u lekarza z tymi moimi bolącymi plecami to dał mi skierowanie na badania...Widząc,że mam katar powiedział (chyba sam do siebie) "Teraz jest pani przeziębiona".I kompletnie nic nie zrobił.Nawet mnie nie zbadał.Kretyn.Dzisiaj byłam zrobić te badania,ale do internisty się nie dostałam,bo nie było miejsc...Pojutrze idę do kardiologa i na czwartek się zarejestruję...Cały tydzień zawalony lekarzami...A w poniedziałek badania w szpitalu...Mam już dosyć...I ledwo żyję:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry