kokusia31
mamusia dwóch łobuzic
Ja tam Tuśkę od razu władowałam pod szpitalem do fotelika i 35km do domu przejechała i nic się jej nie stało. I nigdy nie pozwałałam sobie na wypięcie dziecka z fotelika nawet jak darła się wniebogłosy. Czasami jak jechała z nami babcia to myślałam że ją rozerwę na strzępy bo ona jak tylko mała sie skrzywiła to juz ją chciała wypinac i brac na kolana. Przez pierwsze pół roku to zawsze siadąłam z tyłu obok żeby mała mnie widziała a teraz to sama mnie wygania na przód. Ale dzięki mojemu uporowi teraz wystarczy otworzyc drzwi i Tusia od razu ładuje sie w fotelik i karze sie zapinac. Czasami tylko jak wierzdża z tatusiem do garażu to siedzi u niego na kolanach i wtady zawzięcie kieruje.

ale nie moge spać wieczorem, czytam książki i zasypiam dopiero kolo 1-2 w nocy:-(
kładę się na jednym lub drugim boku a budzę się na plechach
ale nie duszę się, więc mam nadzieję że moja Julcia też czuje się dobrze!!
a słońca to już chyba od dwóch tygodni na Lubelszczyżnie nie było
ale szkoda nerwów!!!

