• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

a jeszcze się pochwalę - byliśmy ostatni z Niuńkiem (to papuga moja) w hodowli na przycięciu lotek i była kakadu - jezuuuu jaka cudna mówię Wam
 

Załączniki

  • ania z papugą.jpg
    ania z papugą.jpg
    33,3 KB · Wyświetleń: 64
reklama
ja jutro o 12 mam umowiona ale ostatnio czekalam ponad godzine :O moze tym razem lepiej bedzie yyhh dzis bylam u prowadzacego i w moczu nie mialam bakteri tylko ta krew wiec on nie wie skad:O to ja mam wiedziec? jak sobie poczytam na necie to mi wychodzi RAK :O wkurzaja mnie!! hrrr
A Ewwe nie wiesz co u Missiiss?? kurcze mam nadzieje ze jakos sie opamietali z tym fenkiem i magnezem:O ide zapodac obiadek, w miedzyczasie wpierdzielilam kilo madarynek (kooochaaaammmm) i lososia wedzonego :) dziwnie razem moze wyglada ale dobre bylo, boze tu maja najpyszniejsze lososie na swiecie chyba :) i juz sprzedaja takie cieple caluski na miescie.. mmm robi sie swiatecznie :))))


Sunflower piekne masz te rybki, tu by kupic rybki albo jakies zwierze trzeba miec duuuzo kasy i cierpliwosci, jakos czesto padaja zwierzaki z zoologicznego jak na moj gust no i wybor maly.
A ta papuga na Tobie to ten niuniek?? bo ja nie rozpoznaje hehe tylko faliste :)
 
Ostatnia edycja:
Salomii zapytam męża o tą krew - ....on wie wszystko.....:)
Trzymam kciuki za Arlenkowe przepływy i środowisko w którym się znajduje:)
Ja mam rano przed 9... ciekawe...

Missiiss jeszcze podpięta pod porannego fenka - ja to nie wiem - hektolitry jej tego dziadostwa ładują czy z cysterny jej puszczają?? skurcze zelżały niestety.....Oby się tak bujać do 40 tygodnia nie musiała bo się wykończy psychicznie i fizycznie, tym bardziej że lekarze pieprzą że jeszcze dziś może urodzić a następnie ładują w nią fenka...

Sunflower rybki masz śliczne - ale to nie mój konik:) proponuję jednak zmienić zdjęcie w avatarze:) to z papugą jest super:)
 
Ostatnia edycja:
o kurcze -ciepłe całuski - pamiętam z dzieciństwa takie - co prawda nie miało to nic wspólnego ze świętami. A papuga na ramieniu to ta kakadu, a Niuniek to amazonka - taka zielona troszkę mniejsza niż kakadu.
A w Norwegii to rzeczywiście ponoć problem z akwarystyką - mamy chyba 2 użytkowników na naszym forum co właśnie się skarżą że trzeba sprowadzać z Anglii albo Polski ryby, ale za to wodę to macie typową pod dyskowce - zazdroszczę...
 
Wiolcia no to trzymam kciuki żeby było ok a do wt zleci szybciej niż Ci się wydaje:)

Ja wróciłam niedawno ze spacerku z mamą i zakupiła mi kurtkę zimową (heh śmiesznie było mierzyć coś na przyszłość-bez brzuszka:P ) i lekki szlafrok bawełniany bo w naszym szpitalu to normalnie sauna jest. Więc śmieję się że zmniejsze torbę do szpitala bo ten szlafrok zajmuje b.mało miejsca:)

Buziaczki dla Was, siadam obejrzeć jakiś filmik bo "lekko" kręgosłup czuję po tych wędrówkach;)
 
Jedna kroplówka fenka leci prawie 24 h...Mozna szału dostać....Pewnie macie racje inny lekarz niz na obchodzie i cyrki...Jak ja lezałam to lezała dziewczyna w 36 tygodniu ciaży, wymiotowała na okragło, okazało się, ze ma przepukline przełyku co zjadła to zwracała i też co lekarz to co innego, jeden jesc, drugi nie jesć. W końcu jeden przytomy, zastępca ordynatora w ogóle,rozpędził towarzystwo, kazał jej dawać kroplówki z witaminami, glukoze, wściekł się, że po tym to trudno żeby głodna była, zabronił jej jeść i dziewczyna do siebie zaczeła dochodzić..Ale mówie Wam koszmar w dwa dni spadła 6 kg..Ja sie tego najbardziej boje, ze mi się rozkręci a jakis "mądry" lekarz mnie na patologie i pod fenka...No chybabym zabiła...Więc się trzymam do niedzieli w dwupaku przynajmniej..
 
Antylopka hehe u mnie by nie przeszla taka akcja. Moj maz ma klapki na oczach jesli chodzi o sprzatanie. Moglabym 20 h siedziec w kuchni, a jak nie jest posprzatane to juz jakbym nic nie robila :-p No ale probuje juz od kilku lat pokazac mu ze w domu nie tylko sprzatanie jest do roboty i powoli chwyta :-)
No ja się od sprzątania nie wymigam,bo jakbym nie posprzątała to byłby sajgon w domu a Ł to nieczuły na takie widoki. Więc czekając na to aż mąż by się zabrał za cokolwiek w domu to pewnie mieszkalibyśmy w chlewiku :-D i to takim z prawdziwego zdarzenia.

mój nie jest oporny na sprzątanie, a teraz w tej ciąży, jak w Polsce miałam te skurcze i potem tutaj powtórki to nie za bardzo che abym latała z mopem.
 
reklama
Mississ nie daj się w tym szpitalu.

Właśnie jestem złą na męża. Moja wina, za długo wstrzymywałam zamiast porozmawiać, aż w końcu wybuchłam. Jak do tego dodać ciążowe hormony, to wiecie co z tego wyszło? Poryczałam się, nakrzyczałam i pokłóciliśmy się. Teraz on chodzi i co chwilę mnie przeprasza, a ja nie jestem gotowa, żeby wrócić do "normalności". Chyba trzeba zmienić pewne zasady, bo za bardzo przyzwyczaiłam chłopa do wygód i teraz to się na mnie mści. A za chwilę będzie dziecko i nie dam rady.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry