aluśka - to mnie pocieszyłaś :-(
Ja się straszliwie boję szpitala i wszelkich medycznych interwencji. Mdleję przy pobieraniu krwi, więc jak mnie zaczną nakłuwać i dawać kroplówki, to chyba umrę. Liczyłam na to, że poród się zacznie normalnie i będę tak zestresowana i zaadrenalinowana, że nawet tych igieł nie zobaczę. A tu kicha.
Sarka i inne bardziej doświadczone - jeśli poród się nie zacznie, to potrzebuje skierowania do szpitala? Bo lekarz mi powiedział, ze po prostu mam jechać i w szpitalu zobaczą, czy mnie zostawiać, czy odesłać jeszcze do domu.
Ja ruchów też nie liczę, bo jak mała zacznie się przeciągać i wypinać to jest tego więcej niż 10 w ciągu pół godziny. W dzień, jak stoję, jest jeszcze całkiem spokojna i tylko czasem zaatakuje moją wątrobę. Ale jak tylko sie położę to zaczyna buszować. Musi jej być tam strasznie ciasno. Ida! Wyłaź!