a nam synek przespał ponad pół dnia. siłą musiałam budzić, zeby nakarmić. zresztą próbowałam wcześniej ale jak śpi po kąpieli to nie rusza go nic przez kilka godzin. mąż się śmiał, że koło 23 trzeba zaliczyć kąpiel to będzie nocka przespana :-) ale jak się tak wyspał to coś tą przespaną nockę cienko widzę hehe
Też się boję o dzisiejszą noc, bo Franek jakiś dziś wyjątkowo spokojny był

Zazwyczaj śpi w dzień w sumie ze 2 godziny, a dzisiaj prawie po każdym karmieniu... No zobaczymy. Przydałoby się wyspać, bo jutro rodzice przyjeżdżają i w dzień się nie zdrzemnę. A poza tym jakąś kolację wigilijną muszę zacząć robić.
A co do wizyt w szpitalu to ja generalnie nie jestem jakoś bardzo przeciwna, jeśli są w rozsądnych porach i rozsądnych ilościach. U mnie był w zasadzie tylko Mąż. Na parę minut wpadła teściowa i Mąż odwiózł ją do domu. Przyszła też raz szwagierka z chłopakiem, ale do nich wyszliśmy na korytarz.
Za to do jednej dziewczyny, która ze mną leżała, przyszła mama i dwójka rodzeństwa (mąż oczywiście był cały czas, do północy zazwyczaj) i siedzieli dłuuuugo. A około 22 wpadł w dniu porodu jej ojciec ze swoim bratem (brat przyznał, że już opił narodziny), prosto z polowania, w kombinezonach jakichś. Rozłożyli się na środku sali i rozpakowywali wazony i ogromne kwiaty, szeleszcząc przy tym okrutnie. Nie dało się między łóżkami, łóżeczkami dzieci i nimi na środku przejść nawet do łazienki. Masakra po prostu... Dobrze, że dość szybko położna ich wywaliła. Ludzie czasem nie mają kompletnie wyczucia.