witam się
eeeh, na tym wątku to nie raz tyle tematów jest poruszonych że trudno się zabrać do pisania, ale wszystko jest takie życiowe że chyba nie udało by się i tak ich uniknąć bo i po co.
co do zmywarki ja też jeszcze nie mam, bo jak urządzaliśmy mieszkanie to trochę nam zabrakło na zmywarkę i okap, ale bez tego dało się przeżyć a teraz są wydatki z innego rzędu ważniejsze, nie mam pojęcia jak wyrobimy się jak dziewczyny pójdą do szkół...
ja bym dzieciaków miała i całą chyba dziesiątkę, ale życie to niestety za drogo kosztuje i już przy rozmowie o naszym przyszłym dziecku sporo osób puka nam w czoło

nie no ja się nie godzę na to by mi ktoś dyktował ile mam dzieci mieć
co do pieniędzy na dzieci "przyjętych" to zgadzam się powinno się wspierać rodziny by nie było domów dziecka, żeby każde dziecko miało dom i rodzinę, tylko jak wtedy uniknąć sytuacji jak niektórzy chcą "zarabiać" na dzieciach, no dobra ja teraz na moje rodzone dziecko otrzymałam 2 tys becikowego plus ubezpieczeniowy 1tys i do tego rodzinne 68zł na dziecko co miesiąc do października... ale czemu wtedy nie dadzą tyle bym siedziała w domu przynajmniej do roku, czy rodzenie dzieci jest gorsze? przecież za te 68zł to tylko 2 paki tańszych pieluch wychodzi i paczka chusteczek a gdzie reszta? że niby chcę mieć dzieci to mam sama zarobić na nie zgadzam się tylko dlaczego w tym szalonym świecie jest tak ciężko zarobić tą kasę, i dlaczego jest taki pęd by dziecko miało wszystko to co dziecko chce?
w sklepie jak mówię do starszej że nie kupię jej kolejnego chupachupsa, bo 3 leżą w domu, to ludzie na mnie spoglądają jakbym dziecku chleba odmawiała... pamiętam czasy, kiedy rodzice oboje nie pracowali, a ja z bratem chodziliśmy do szkoły... szkoda gadać, miałam ubrania po bracie, trochę za luźne trochę może nie dziewczęce ale nikt mi nie wytknął nigdy że dziecko jak ty wyglądasz, wszyscy mieli nie łatwo i nie było zewnętrznego nacisku byśmy byli jakoś specjalnie ubierani abyśmy tylko byli jakoś tako najedzeni, nie miałam kieszonkowych na batonika do szkoły, bo były kanapki z domowej wędliny, nie miałam swojej skarbonki bo cała kasa była na ściągnięcie końca z końcem do pierwszego... a teraz co sie dzieje? nie rozumiem tego świata... tylko odczuwam ten nacisk z każdej strony - "lepiej miej jedno dziecko, ale jemu wszystko daj, a nie dwójkę trójkę, bo wtedy jemu nie zapewnisz komputera na 3 urodziny samochodu na 18stkę i wszystkiego czego oni zapragną"... dlaczego?????????