cześć mamuski
widzę, że generalnie wszystkie - poza monia tryskacie optymizmem - zazdroszczę!!!
ja mam zły dzień - boli mnie głowa:-(
nie znoszę bólu głowy, a niestety dość często miewam migreny
przed ciążą to wiadomo jakiś mocniejszy lek i jakoś się dało, chociaż nie przechodziło
dziś juz zaaplikowałam sobie paracetamol, ale to chyba bez sensu...nie pomaga wcale!
wczoraj przywieźliśmy meble, które zamówiliśmy do synka do pokoju i mam teraz na moim mikroskopijnym metrażu osiemnaście tysięcy kartoników do składania
mam potworne zawroty głowy, ale normalnie karuzela. Od rana jak tylko wstałam. Nawet jak leżę to czuję się jak na haju
no, to sobie troszkę ulżyłam...ale tylko troszkę...
jestem ciekawa, kiedy wiolcia wróci z tego usg i powie co i jak - pewnie nieprędko
missiiss babo jedna - tak nas przetrzymywać od wczoraj! ale dobrze że ok
co do snów, to też miewam takie lekkie zboczki, ale na etapie kosmitów jeszcze nie jestem
