Baśka79
Fanka BB :)
Dzień dobry.
Nie wiem co się u Was dzieje, bo niestety nie mam czasu - za co bardzo przepraszam - aby poczytac wszystkie zaległości.
Najważniejsze to chcemy z Alex`ikiem podziękowac za życzonka na pół roczku. Bardzo mu się podobały te kolorowe napisy, jak mu pokazałam. :-)
Ja niestety jestem troszku załamana na poniedziałku a do tego jeszcze doszedł wczorajszy wynik usg główki. W poniedziałek mieliśmy ten zabieg. Tak bardzo się bałam ale wszyscy przekonywali że to nic takiego. Zaczęło się od tego że mały po przyjeździe do szpitala prawie cały czas płakał bo był głodny a tam wszystko się przedłużało i praktycznie wzięli go na operację dopiero o 9 gdzie już był 7 godz bez jedzenia. Płakałam razem z nim. Serce mi się krajało jak patrzyłam jak on się męczył. Zabieg miał trwac niecałą godz włącznie z uśpieniem i wybudzeniem. Okazało się że są komplikacje i sam zabieg trwał 1 godz 40 min. Dobrze że D był ze mną. Zanim przyszło co do czego to na salę przywieźli go dopiero przed 12, a jeśc dopiero mógł dostac o 14. Cały czas "miauczenie" bo już nie miał nawet siły aby płakac. Gdy przyszła Pani doktor to się okazało najgorsze. Nie wiadomo czy będą oba jąderka pracowac, ponieważ ten na którym był wodniak miał obumarłe wszystkie żyłki i zwężony kanalik którym płyną plemniki. za tydzień w środę będzie miał robione badania czy wszystko jest tam dobrze ukrwione i się okaże czy drugie jąderko jest w miarę sprawne i co z tym.
Dziewczyny jestem załama. Od poniedziałku chodzę jak zombi. Mały nie chce spac. Jak zaśnie to za parę minut budzi się ze strasznym płaczem i się rzuca tak jakby śniły mu się najgorsze horrory świata. Prawie cały czas na rękach.... Opadam powoli z sił.
Wczoraj byłam z nim jeszcze na usg główki na którym się okazało że przestrzeń podtwardówkowa która jest odpowiedzialna za wodogłowie w ogóle się nie zmniejsza tylko się powiększyło, płyn w niej zawarty nie wypływa. Muszę czekac na poniedziałkową wizytę u pani neurolog aby zadecydowała co dalej.
Jak mały się trochę wyklaruje i będzie spał to zawitam do was i postaram się nadrobic wszystkie zaległości.
CAŁUJĘ WAS MOCNO MOJE PODTRZYMUJĄCE MNIE NA DUCHU DOBRE DUSZKI. pa pa skarby
Nie wiem co się u Was dzieje, bo niestety nie mam czasu - za co bardzo przepraszam - aby poczytac wszystkie zaległości.
Najważniejsze to chcemy z Alex`ikiem podziękowac za życzonka na pół roczku. Bardzo mu się podobały te kolorowe napisy, jak mu pokazałam. :-)
Ja niestety jestem troszku załamana na poniedziałku a do tego jeszcze doszedł wczorajszy wynik usg główki. W poniedziałek mieliśmy ten zabieg. Tak bardzo się bałam ale wszyscy przekonywali że to nic takiego. Zaczęło się od tego że mały po przyjeździe do szpitala prawie cały czas płakał bo był głodny a tam wszystko się przedłużało i praktycznie wzięli go na operację dopiero o 9 gdzie już był 7 godz bez jedzenia. Płakałam razem z nim. Serce mi się krajało jak patrzyłam jak on się męczył. Zabieg miał trwac niecałą godz włącznie z uśpieniem i wybudzeniem. Okazało się że są komplikacje i sam zabieg trwał 1 godz 40 min. Dobrze że D był ze mną. Zanim przyszło co do czego to na salę przywieźli go dopiero przed 12, a jeśc dopiero mógł dostac o 14. Cały czas "miauczenie" bo już nie miał nawet siły aby płakac. Gdy przyszła Pani doktor to się okazało najgorsze. Nie wiadomo czy będą oba jąderka pracowac, ponieważ ten na którym był wodniak miał obumarłe wszystkie żyłki i zwężony kanalik którym płyną plemniki. za tydzień w środę będzie miał robione badania czy wszystko jest tam dobrze ukrwione i się okaże czy drugie jąderko jest w miarę sprawne i co z tym.
Dziewczyny jestem załama. Od poniedziałku chodzę jak zombi. Mały nie chce spac. Jak zaśnie to za parę minut budzi się ze strasznym płaczem i się rzuca tak jakby śniły mu się najgorsze horrory świata. Prawie cały czas na rękach.... Opadam powoli z sił.
Wczoraj byłam z nim jeszcze na usg główki na którym się okazało że przestrzeń podtwardówkowa która jest odpowiedzialna za wodogłowie w ogóle się nie zmniejsza tylko się powiększyło, płyn w niej zawarty nie wypływa. Muszę czekac na poniedziałkową wizytę u pani neurolog aby zadecydowała co dalej.
Jak mały się trochę wyklaruje i będzie spał to zawitam do was i postaram się nadrobic wszystkie zaległości.
CAŁUJĘ WAS MOCNO MOJE PODTRZYMUJĄCE MNIE NA DUCHU DOBRE DUSZKI. pa pa skarby



Tutaj u mnie jest o tyle dobrze że się idzie na egzamin dopiero jak się jest gotowym bo nie kupujesz kursu tylko pojedyńcze lekcje
Narazie to mam egzamin teoretyczny
A powiedz jak Ty się czujesz na drogach??? Potrafisz już wszystko??? 