kal.aga
mama Łukasza i Krzysia
hej:-)
i ja się witam
dziś miałam wolne bo pojechałam kupić Łukaszowi buty i przy okazji odwiedziłam dentystę
Zaaplikował mi taka dawkę znieczulenia, ze jak wróciłam do domu i zaczęło puszczać to głowy nie czułam, bolało mnie wszystko kark, gardło, krtań- normalnie śliny nie mogłam przełknąć. Wzięłam ibuprom i położyłam sie spać z Łukaszem. Na szczęście przeszło mi. Choć jeszcze czuję się kołowata. A to było tylko drobne leczenie
Łukasz sam sobie wybierał buty. Jak mu zakładam i mu nie pasowały to mówił "to nie"


weroniczka- ale sie strachu najadłaś. Ja też tak raz spuściłam z oczu Łukasza, jak pojechaliśmy na chmielaki, wyciagnęłam go z samochodu i szukałam torebki. Nagle M. mówi a czyje to dziecko tam się kręci (pokazał na samochody zaparkowane jakieś 20 metrów dalej - swoją drogą dziwne że własnego dziecka nie poznał
) A ja w krzyk - i lecę. Na szczęśie żaden samochód nie jechał. już zaczęłam sobie wyobrażać Łukasz pod samochodem
) Obiecałam sobie że też już go z oczu nie spuszczę
kachawawa- super wieści:-)
magda - fajny wózek, ale na nasze wiejskie drogi nie sprawdził by się. Ja musze mieć pojedyńcze duże koła.
grzechotka- powodzenia na nowej diecie





kata- przy Kini to ci nie są potrzebne żadne diety, zapas ruchu masz co dzień
sylwia- to już cały dom należy do Marcelka

stefanka- a co ci się przysniło, jeśli można spytać?
no to by było na tyle bo mi się na stronie nie zmieści

ciekawe czy ktoś to przeczyta
i ja się witam
dziś miałam wolne bo pojechałam kupić Łukaszowi buty i przy okazji odwiedziłam dentystę
Zaaplikował mi taka dawkę znieczulenia, ze jak wróciłam do domu i zaczęło puszczać to głowy nie czułam, bolało mnie wszystko kark, gardło, krtań- normalnie śliny nie mogłam przełknąć. Wzięłam ibuprom i położyłam sie spać z Łukaszem. Na szczęście przeszło mi. Choć jeszcze czuję się kołowata. A to było tylko drobne leczenie
Łukasz sam sobie wybierał buty. Jak mu zakładam i mu nie pasowały to mówił "to nie"



weroniczka- ale sie strachu najadłaś. Ja też tak raz spuściłam z oczu Łukasza, jak pojechaliśmy na chmielaki, wyciagnęłam go z samochodu i szukałam torebki. Nagle M. mówi a czyje to dziecko tam się kręci (pokazał na samochody zaparkowane jakieś 20 metrów dalej - swoją drogą dziwne że własnego dziecka nie poznał
) A ja w krzyk - i lecę. Na szczęśie żaden samochód nie jechał. już zaczęłam sobie wyobrażać Łukasz pod samochodem
) Obiecałam sobie że też już go z oczu nie spuszczę
kachawawa- super wieści:-)
magda - fajny wózek, ale na nasze wiejskie drogi nie sprawdził by się. Ja musze mieć pojedyńcze duże koła.
grzechotka- powodzenia na nowej diecie


skąd ja to znamuwierz mi że jak matka nie wpoi takich podstaw życia w rodzinie to potem żonie jest ciężko. Sam nie dostawał nigdy prezentów więc nie jest nauczony. Przy mnie doznał szoku, bo imieniny, urodziny, rocznice itd. to ja zawsze coś tam mam... a on? Uczę i uczę ale romantykiem niestety nie jest... :-(

mi też nie, a ja wyprodukuję tu zaraz takiego posta że prze tydzień będziecie go czytaćchcialam powiedziec ze nie podoba mi sie na cisza na forum![]()



kata- przy Kini to ci nie są potrzebne żadne diety, zapas ruchu masz co dzień

sylwia- to już cały dom należy do Marcelka


stefanka- a co ci się przysniło, jeśli można spytać?
no to by było na tyle bo mi się na stronie nie zmieści


ciekawe czy ktoś to przeczyta


