co do tych zachcianek, to ja mam duże ciągotki do kapusty kiszonej. Mniam mniam

jak gotuję obiad, to normalnie czuję zapach kiszonej w powietrzu! na szczęście mam 9 słoików od mojej babci, więc mogę jeść ile mi się podoba. Czasami tak wyciągam z lodówki, i kilna widelcy sobie zjem

odwidziało mi się natomiast słodkie, dostałam od kogoś tą ogromną czekolade milke, przed ciążą zniknęłaby w jednej godzinie, ale teraz jakoś wogóle mnie nie pociąga czekolada i ogólnie słodkie. Przesądy mówią że to na chłopaka

no ale zobaczę w sierpniu.
Co do prac w domu- to ja rozwaliłam całkiem spory pokój - tzn zdarłam parkiet :] trochę roboty było, bo nie dość że trzeba było myśleć które pierwsze deski rozwalać /to była jakaś mozaika/, zajęło mi to od 10 rano do 17:00... trochę się namęczyłam, a na drugi dzień znosiłam to w wiaderkach do piwnicy, będzie czym fajczyć w zimie :] od tego straaasznie plecy rozbolały, już nigdy więcej takiego wysiłku się nie podejmę, jeszcze mi się coś z brzuszkiem stanie i tyle narobie.. na szczęście na usg wszystko okej :]