kota-behemota
Q & H team
ja strasznie przeżywam całą sprawę małej Madzi i uparcie wierzę, że dziewczynka żyje i że ktoś dobry się nie zaopiekował... 
co do wagi, Kuba urodził się ważąc 3280g, przy wypisie miał 3050g, a w 6 tyg. życia 5070g
) rośnie jak na drożdżach moje małe kochanie.
dziewczyny, ja miałam dziś straszny dzień, który nadal trwa, jutro mamy chrzciny małego, więc zjechała się rodzina M., jego ojciec tak wystraszył Kubę (strasznie się drze ten facet, jakby nie mógł normalnie mówić, nawet do małego dziecka mówić normalnym tonem), że maluszek aż się zaczął trzęść, tak strasznie się skulił i wystraszył, nie mogłam go uspokoić, sama w końcu się rozpłakałam i już nawet chciałam jechać na IP!!! dopiero jak go rozebrałam i przytuliłam do swojego gołego ciała to się zaczął uspokajać i normalnie, spokojnie oddychać!!! najadłam się tyle strachu, że szkoda gadać. przystawiłam go szybko do cycka, ale był tak rozkojarzony, że nie mógł złapać, po kilkunastu minutach się dopiero udało i się całkiem uspokoił i usnął, od 22 śpi, a ja czuwam nad jego łóżeczkiem. teściowie urządzają sobie zakrapianą imprezę, są strasznie głośno, prosiłam M. żeby im zwrócił uwagę, że nie chcę rozpijania się z okazji chrzcin dziecka, ale nie wiem, czy to coś da
najbardziej mnie wqurwia to, że są strasznie głośno, jakby w ogóle nie przejmowali się tym, że jest tu jednak małe dziecko, które cały dzień było rozbite i rozkojarzone 
mam nadzieję, że juro Kubuś jakoś dzielnie zniesie cały dzień i że teściowie w niedzielę szybko rano pojadą... nie znoszę ich!
co do wagi, Kuba urodził się ważąc 3280g, przy wypisie miał 3050g, a w 6 tyg. życia 5070g
dziewczyny, ja miałam dziś straszny dzień, który nadal trwa, jutro mamy chrzciny małego, więc zjechała się rodzina M., jego ojciec tak wystraszył Kubę (strasznie się drze ten facet, jakby nie mógł normalnie mówić, nawet do małego dziecka mówić normalnym tonem), że maluszek aż się zaczął trzęść, tak strasznie się skulił i wystraszył, nie mogłam go uspokoić, sama w końcu się rozpłakałam i już nawet chciałam jechać na IP!!! dopiero jak go rozebrałam i przytuliłam do swojego gołego ciała to się zaczął uspokajać i normalnie, spokojnie oddychać!!! najadłam się tyle strachu, że szkoda gadać. przystawiłam go szybko do cycka, ale był tak rozkojarzony, że nie mógł złapać, po kilkunastu minutach się dopiero udało i się całkiem uspokoił i usnął, od 22 śpi, a ja czuwam nad jego łóżeczkiem. teściowie urządzają sobie zakrapianą imprezę, są strasznie głośno, prosiłam M. żeby im zwrócił uwagę, że nie chcę rozpijania się z okazji chrzcin dziecka, ale nie wiem, czy to coś da
mam nadzieję, że juro Kubuś jakoś dzielnie zniesie cały dzień i że teściowie w niedzielę szybko rano pojadą... nie znoszę ich!
.