kota-behemota
Q & H team
Sosnowiczanka, powodzenia!
jeśli chodzi o noszenie w pionie, ja uwazam, że nie ma w tym nic złego, w sumie jakoś przez pierwsze 2,5-3 miesiace życia Kuby nosiłam go głównie na "fasolkę", czy jak to isę nazywa, ewentualnie na "samolota". Teraz nie ma bata, musi być pionowo, bo mały wszystko chce widzieć, obserwuje, jest mega ciekawski Co do nosidełek, wszędzie za granicą ludzie noszą dzieciaki w nosiedłkach niemal od urodzenia i wyrastają na zdrowych dorosłych ludzi, więc nie rozumiem dlaczego polskie dzieciom miałoby to szkodzić? zresztą tak samo jest z restryjcyjną dietą mamy karmiącej... przecież jeśli dziecko ma mieć kolki, to będzie je miało bez względu na to, co je mama (wiadomo, że po porodzie trzeba przez pewien czas uważać, ale ja jestem zdania, że sukcesywnie powinno się wprowadzać do diety wszystko, a nie przez kilka miesięcy być o przysłowionym chlebie i wodzie, bo dziecko jest za małe na różnorodność, oczywiście nie dotyczy to mam dzieci ze skazą białkową, ATZ i innymi alergiami).
powiem Wam, że mój M. dostał dziś rano taki opieprz, że dosłownie uciekł do pracy. mam mega żal do teściowej, że wyręczała go we wszystkim mówiąc "ja to zrobię, a ty sobie odpoczywaj synku"
i cholera on sobie myśli, że u nas będzie tak samo... wczoraj go prosiłam, żeby wystawił śmietnik przed bramę, to rano będą odbierać śmieci. powiedział OK, więc ja głupia, naiwna myślałam, że to zrobił, rano karmię dziecko i zerknęłam przez okno, nie ma kubła i widze, że nadjeżdża śmieriara i cholera w szlafroku i w papciach wyleciałam na dwór, żeby zaczekali i targałam sama ten kubeł! ale byłam wściekła
pewnie sąsiedzi mieli niezły ubaw widząc mnie, bo na pewno widzieli..
jeśli chodzi o noszenie w pionie, ja uwazam, że nie ma w tym nic złego, w sumie jakoś przez pierwsze 2,5-3 miesiace życia Kuby nosiłam go głównie na "fasolkę", czy jak to isę nazywa, ewentualnie na "samolota". Teraz nie ma bata, musi być pionowo, bo mały wszystko chce widzieć, obserwuje, jest mega ciekawski Co do nosidełek, wszędzie za granicą ludzie noszą dzieciaki w nosiedłkach niemal od urodzenia i wyrastają na zdrowych dorosłych ludzi, więc nie rozumiem dlaczego polskie dzieciom miałoby to szkodzić? zresztą tak samo jest z restryjcyjną dietą mamy karmiącej... przecież jeśli dziecko ma mieć kolki, to będzie je miało bez względu na to, co je mama (wiadomo, że po porodzie trzeba przez pewien czas uważać, ale ja jestem zdania, że sukcesywnie powinno się wprowadzać do diety wszystko, a nie przez kilka miesięcy być o przysłowionym chlebie i wodzie, bo dziecko jest za małe na różnorodność, oczywiście nie dotyczy to mam dzieci ze skazą białkową, ATZ i innymi alergiami).
powiem Wam, że mój M. dostał dziś rano taki opieprz, że dosłownie uciekł do pracy. mam mega żal do teściowej, że wyręczała go we wszystkim mówiąc "ja to zrobię, a ty sobie odpoczywaj synku"

i cholera on sobie myśli, że u nas będzie tak samo... wczoraj go prosiłam, żeby wystawił śmietnik przed bramę, to rano będą odbierać śmieci. powiedział OK, więc ja głupia, naiwna myślałam, że to zrobił, rano karmię dziecko i zerknęłam przez okno, nie ma kubła i widze, że nadjeżdża śmieriara i cholera w szlafroku i w papciach wyleciałam na dwór, żeby zaczekali i targałam sama ten kubeł! ale byłam wściekła
pewnie sąsiedzi mieli niezły ubaw widząc mnie, bo na pewno widzieli..
Ja Benia praktycznie od urodzenia sadzalam chociazby do odbicia bo tak sie tu praktykuje i zdaje to swoje rezultaty bo maly jest bardzo silny. Jak tylko wykazal chec podciagania sie to cwiczylismy codziennie. Jezeli chodzi o sadzanie to wiadomo, ze wszystko w granicach rozsadku. Tak samo nosidlo, jezeli dziecko trzyma glowke sztywno to nie musi ona juz byc tak podtrzymywana jak w dziecko bylo malutkie, poza tym jak uzywasz nosidla i nawet jezeli glowka dziecka nie spoczywa bezposredniu na oparciu nosidelka bo jest gibka to uwierz mi dziecko ma swoja glowke oparta o klatke piersiowa wiec a dodatkowo kazdy rodzic zdaje sobie sprawe, ze jednak trzeba miec reke w poblizu w razie gdyby...
Zuzia miala super zabawe w tym, wstadzalismy ja na jakies 15 minut bo wiadomo dziecko szybko sie nudzi ale i tak wieksza czesc czasu spedzila na bujaniu od jednego rodzina do drugiego niz skakaniu
, nie życzę żeby dziecko miało potem problemy z kręgosłupem.