reklama

In vitro 2024 - refundacja

Jasne, dopóki są zarodki to dla mnie takie podejście jest racjonalne i podobnie myślę, próbować do końca. Gorzej jak się ładuje w siebie leki przechodzisz wszystko i okazuje się że nawet nie możesz podejść do transferu i mieć tego cienia szansy, możliwości zatestowania. Jednak mieć jakis zarodek, a nie mieć nic po stymulacji to jest duża różnica w komforcie psychicznym i poczuciu szansy od losu. Bo mając jakis zarodek zawsze jakaś szansa na udany transfer jest do samego końca. Nawet jeśli jest mała to i tak większa niż mając 0 zarodkow :)

Ja akurat w tym zakresie żadnej odporności nie nabyłam i druga stymulacja była do samego momentu mrożenia dla mnie dużym obciążeniem i stresem. Teraz drze o to czy jak podejdę to transferu wszystko dobrze się rozmrozi czy znowu zostanę z niczym ale to nie jest już to co było przy hodowli.
Dokładnie Cię rozumiem, bo po 2 procedurach nie miałam żadnych zarodków i założyłam, że jak teraz się nie uda, to odpuszczam. Ale pojawiło się jakieś światełko w tunelu. Zawsze mogłoby być lepiej ale naprawdę, jak będą chociaż te 2 zarodki to będę przeszczęśliwa.
 
reklama
Dokładnie Cię rozumiem, bo po 2 procedurach nie miałam żadnych zarodków i założyłam, że jak teraz się nie uda, to odpuszczam. Ale pojawiło się jakieś światełko w tunelu. Zawsze mogłoby być lepiej ale naprawdę, jak będą chociaż te 2 zarodki to będę przeszczęśliwa.
Będę trzymać kciuki, żeby tym razem się udało je uzyskać :)
 
@spoko23
Season 2 Fingers Crossed GIF by The Leftovers HBO
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry