reklama

In vitro 2024 - refundacja

reklama
Jasne, dopóki są zarodki to dla mnie takie podejście jest racjonalne i podobnie myślę, próbować do końca. Gorzej jak się ładuje w siebie leki przechodzisz wszystko i okazuje się że nawet nie możesz podejść do transferu i mieć tego cienia szansy, możliwości zatestowania. Jednak mieć jakis zarodek, a nie mieć nic po stymulacji to jest duża różnica w komforcie psychicznym i poczuciu szansy od losu. Bo mając jakis zarodek zawsze jakaś szansa na udany transfer jest do samego końca. Nawet jeśli jest mała to i tak większa niż mając 0 zarodkow :)

Ja akurat w tym zakresie żadnej odporności nie nabyłam i druga stymulacja była do samego momentu mrożenia dla mnie dużym obciążeniem i stresem. Teraz drze o to czy jak podejdę to transferu wszystko dobrze się rozmrozi czy znowu zostanę z niczym ale to nie jest już to co było przy hodowli.
No niestety brak zarodków to jest chyba sytuacja najgorsza z możliwych. Dla mnie za 1 razem to był ogromny szok bo nawet nie wiedziałam że taki wariant istnieje 😞 Za drugim już byłam świadoma ale przez to bardziej się stresowałam że sytuacja może się powtórzyć. No i się powtórzyła... Teraz im bliżej kolejnej stymulacji tym zaczynam bardziej panikować. Zmieniona klinika, ponoć super embriolodzy, końskie dawki suplementów. Jak teraz się nie uda to się chyba załamię 😞
 
Przeszłam przez Twoje posty i nie widzę niestety 👀 jakby Ci się kiedyś chciało spisać te suple i końskie dawki, to będę wdzięczna 🤍
proszę :) + z leków na receptę tamoxifen i agapurin.
1747040768309.png
 
No niestety brak zarodków to jest chyba sytuacja najgorsza z możliwych. Dla mnie za 1 razem to był ogromny szok bo nawet nie wiedziałam że taki wariant istnieje 😞 Za drugim już byłam świadoma ale przez to bardziej się stresowałam że sytuacja może się powtórzyć. No i się powtórzyła... Teraz im bliżej kolejnej stymulacji tym zaczynam bardziej panikować. Zmieniona klinika, ponoć super embriolodzy, końskie dawki suplementów. Jak teraz się nie uda to się chyba załamię 😞
A co jest u Ciebie powodem niepowodzeń? Kiepska jakość komórek czy słaba odpowiedź na stymulację? jeżeli pisałaś już o tym to sorki że się powtarzam, ale tyle jest tu postów, że ciężko czasem coś odszukać :)
 
No niestety brak zarodków to jest chyba sytuacja najgorsza z możliwych. Dla mnie za 1 razem to był ogromny szok bo nawet nie wiedziałam że taki wariant istnieje 😞 Za drugim już byłam świadoma ale przez to bardziej się stresowałam że sytuacja może się powtórzyć. No i się powtórzyła... Teraz im bliżej kolejnej stymulacji tym zaczynam bardziej panikować. Zmieniona klinika, ponoć super embriolodzy, końskie dawki suplementów. Jak teraz się nie uda to się chyba załamię 😞
Jak ja podchodziłam do ivf to nawet nie pojawiło się pół myśli w mojej głowie, że mogą być prblemy z uzyskaniem zarodków. Pamiętam, jak się dowiedziałam, że są refudnowane 4 procedury to pomyślałam: komu to potrzebne? Jak z procedury ma się 4-5 zarodków (🤡🤡🤡) to chyba niiekt nie będzie robił 20 transferów, bo na bank uda siię wcześniej 🤡🤡🤡
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry