Po tych założeniach to chyba tylko

bocian zostaje co? Nie wiem czy do tych świeżych komórek bym się tak restrykcyjnie nastawiała...
W przypadku KD bezpieczniejsza opcją zawsze wydawał mi się ten bank z Lwowa...
Przerobiłam prawie wszystkie kliniki w Polsce. Mogłabym o tym co się tam dzieje książkę napisać . W jednej z klinik przetrzymali nas rok i nie znaleźli dawczyni. Wyciaganie wplaconych pieniedzy i zrywanie umowy kosztowało nas mnóstwo nerwów.
W innej klinice czekaliśmy na dawczynię też rok. Po roku dowiedzieliśmy się że nic się nie działo bo zgubili nasze dokumenty. Przy ostatniej procedurze korzystaliśmy z gwarancji, bo z 12 komórek 22- latki nawet 3 nie dotrwały do badań genetycznych! także jak dla mnie słabo to wygląda z perspektywy pacjenta... Może jestem wyjątkowo pechowa