Witam się znów po przerwie

u nas już spokój po przeprowadzce, teraz dochodzimy do siebie po świętach

Jagódka coraz więcej mówi, ogólnie komunikatywna jest (chociaż nie wiem, na ile to obiektywne, ja jestem z nią cały czas i tak trochę samo przez się potrafię się z nią porozumieć..).
Najbardziej podobała mi się moja wczorajsza wieczorna z córką rozmowa:
Jagódka leży już w łóźeczku i ma spać, nagle wrzask: Mama, pipi. (Pipi to przytulanka - myszka do spania

Ja: ale co pipi? Jagódka: nie ma... No i faktycznie, pipi zdezerterowała więc było mega poszukiwanie
Ogólnie Jagódka fajnie się rozwija, codziennie coś nowego, fajnie tak móc patrzeć na ten proces
Teraz już na spokojnie po nowym roku muszę jej basen zorganizować, plasterki na nóżki niestety nie zdały egzaminu, 5 sekund po wsadzeniu do wanny już ich nie było... No cóż, zobaczymy też co powie neurolog na te stópki kochane..
Największym naszym problemem jest oczywiście waga Jagódki, na 19mscy (czyli prawie 18 korygowane) ważyła 8,4kg, na siatkach wcześniakowych coraz dalej jej do 3 centyla

21 stycznia wizyta u gastroenterologa. Tyle, że te wizyty jakoś mnie ostatnio nie przekonują, tylko ważenie, mierzenie, krótki wywiad i tyle. Pytanie do was dziewczyny, ruszać dalej samej czy nadal czekać? Myślałam już nad endokrynologiem. Może pogadam też z naszą nową (z racji przeprowadzki) pediatrą...