ja byłam w Rossmanie w tamtym tygodniu , były 2 panie przede mną , kasjerka skończyła kasować i mówi,
prosze Panią ciężarną bez kolejki, i dzisiaj tez byłam, byłam 2 w kolejce więc spokojnie stałam,
po czym Pani otworzyła 2 kase i mówi do mnie prosze podejśc do kasy,
to chyba jedyny sklep gdzie ciężarne są obsługiwane po za kolejnością
W Rossmannach jest teraz taka akcja "Mamy pierwszeństwo". Przy kasach wiszą takie znaczki/plakaty.
Ooo! Widzę mój ulubiony wątek :-). Normalnie moja pasja. Wciągam nosem na śniadanie takich "uprzejmych i życzliwych" ludzi. Kiedyś opowiadałam na ogólnym o różnych sytuacjach tego typu. Ja, czasem wręcz bezczelnie, korzystam z przywileju. Nie wdaję się w dyskusję, nie nakręcam się. Takie sytuacje rozgrywam na zimno. Ostatnio, będąc w Auchan podeszłam do kasy pierwszeństwa. Stało kilka osób - głównie faceci. I jedno małżeństwo po 50-tce. Zwróciłam się do kasjera, że chcę skorzystać z pierwszeństwa (a brzuch mam już wielki, widać). Kobieta (składowa małżeństwa po 50-tce) do mnie z tekstem, że ciąża to nie choroba. Uśmiechnęłam się złośliwe i powiedziałam, że owszem nie jest, ale za to chorobą jest nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, i pokazałam jej plakat, gdzie jest informacja o pierwszeństwie. Poza tym, jakby chciała, to mogę jej polecić świetnego okulistę, który ma rękę do kobiet po menopauzie. Zrobiła się czerwona jak burak, mąż bąknął pod nosem "Przepraszamy" i odeszli do innej kasy. Żaden z klientów przed nimi nie odezwał się słowem, tylko grzecznie przesunęli wózki, żebym mogła przejść. Bezczelność za bezczelność. Uważam, że nie wolno sobie pozwalać na takie traktowanie, szczególnie, że są ustalone jakieś zasady (w tym przypadku kasy pierwszeństwa). Skargę w sklepie złożyłam raz - dostałam odpowiedź z przeprosinami i informacją, że lepiej będą szkolić pracowników. I oczywiście to działa w obie strony. Jak nie jestem w ciąży, to zawsze ustępuję ciężarnym, przepuszczam.
Ostatnio moją mamę zbulwersowała sytuacja w autobusie. Mama ma sztuczny staw biodrowy, porusza się o jednej kuli. Jechała załatwić jakąś sprawę. Siedziała. Wsiadła ciężarna. Nikt, a siedziały głównie, młodsze osoby - nie ustąpił jej miejsca. Podniósł się kto? Moja mama o kuli. Dziewczyna do niej powiedziała, że chyba pani żartuje, proszę usiąść. Na co moja mama jej odpowiedziała - jak ja się przewrócę, to tylko ja, jak pani się przewróci, to więcej niż jedna osoba. No to się łaskawie kilka osób podniosło z miejsc. Po prostu wstyd.