zostawmy morale na boku...stało się co się stało i mam to co mam.. może i za swoje, i nie wierzę żadnej z Was, że majac kontak wzrokowy z fajnym facetem nie przechodzi wam przez mmyśl grzeszna sprawka... bylam uczciwa mężatka przez kilkanaściie lat nie licząc tzw "chodzenia" przed ślubem ... po tylu latach najukochańsi mężczyźni powszenieją... i przytłacza codzienność, poznałam go w pracy, przyszedł do biura na chwilę, przystojny inteligentny pachnący uśmiechnięty, żartujący i zapatrzony we mnie ...
i nie esemesowałam.. napisał mi maila... maz sobie bezczelnie wszedł na moja pocztę i przeczytal i wyciągnąl swoje wnioski ... poza tym kochane moje, ukrywanie czegos przed mężem nie jest przestępstwem, każdy ma prawo do prywatności i swoich spraw..ja akurat pozwoliłam sobie na maly flirt.. nic nie znaczący, nie wyolbrzymiajcie tego...
a tak poza tym.. to nie pisze dlatego tutaj na forum.. nikt nie potrafi mi pomóc - nie potrafię isć do jakiejś tam poradni i mówić o swoim zyciu komus obcemu.. net ma to do siebie że jest anonimowy..prosiłam tylko o radę .. nie jedna z Was przeżyła podobne sytuacje..tu moge być szczera do bolu bo i tak nikt mnie nie zna... nikomu z otoczenia nie moge nic pwoiedzieć, poradzić, wygadać ... probojecie mnie umoralniać..., ale po co? jak już mam co mam? i czsu moje drogie to nie da się cofnąć i teraz to tylko pozostało mi cos z tym zrobić ...wierzcie mi, że wiem i daje sobie sprawę z tego co robiłam ze swoim i rodziny życiem...
a mąż i jego uczucia? jeżeli chodzi o to on nie jest garbaty, nie zamierzam mu dzieci odbierać ... jest tak samo młody jak ja..skoro ja mogę ulozyć sobie życie dlaczego on tego nie zrobi? właśnie któraś z Was wspomniala dlaczego on nie odszedł? właśnie rozwiazałoby to wszytko gdyby sam odszedł w końcu wyrządzilam mu krzywdę tym że pisałam z jakimś gościem...
a miała być to tylko możliwośc podzielenia się z Wami tym co czuję .. i mozliwośc skorzystania z doświadczonej kobietki, która już przeszła przez tego typu problem...
ehhh.. no cóż