Wow, czy to znaczy, ze wszystkie wasze pociechy spia w swoich lozeczkach?
Az sie zaczerwienilam ze wstydu.
Moj Maly ciagle spi ze mna.
Od porodu tak bylo.
Poniewaz bylam bardzo, bardzo obolala po porodzie i praktycznie moglam tylko lezec, zdecydowalismy z mezem, ze Maly bedzie spal ze mna, a on przeniesie sie na kanape do salonu .... no i glupio sie przyznac, ale tak zostalo do dzis.
Mateusz przesypia ladnie nocki. Budzi sie w nocy na karmienie, czasem raz, a czasem potrafi i ze cztery razy. Ale nie placze tylko cos tam mamrocze i buzke otwiera szeroko.
W ciagu dnia, na spacerze spi rowne 3 godziny. A w domu ucina sobie drzemki po 15 minut, max godzinke.
Zasypial nam nawet i o 23.00, a tak drzemal a to na moim reku, a to na reku meza. Jak chcielismy go polozyc do lozka to sie budzil.
Od jakis dwoch tygodni udalo mi sie unormowac jego wieczory.
19 - 19.30 kapiel, potem cycus, albo i nie. Czasem zasypia w czasie jedzenia, a czasem rozkreca sie i zaczyna gadac. Pozwalam mu tak do 20.00 - 20.30 posiedziec, a potem spac. U nas jednak usypianie polega na bujaniu na rekach ( 7,6 kg !!! ), inaczej nie zasnie.
Budzi sie pozniej co godzine z otwarta buzka. Daje mu cyca, pociagnie kilka razy i zasypia. Tak naprawde to zasypia na dobre o 24.00. Pierwsza pobudka jest o 5.00 - 6.00. Cyc i spimy do 8.00.
A potem drzemka od 9.30 - 10.00 max godzine.
Wiem, ze powinnam go klasc do jego lozeczka, ale ... jak pomysle, ze bede musiala wstawac do niego co chwila, to odkladam te proby na kazdy kolejny dzien.
Czekam az sie maz wkurzy, a to nastapi pewnie niebawem ; -) wtedy sie zmobilizuje i zaczne malego klasc do lozka.
Problemem jest, ze nie ciagnie butli, ani smoka ... dla niego istnieje tylko cyc i czasem jego kciuk.
No ale zobaczymy.
Nie mam pomyslu jak go zaczac przyzwyczajac do lozeczka.