Witam. Zarówno ja jak i synek mamy ten sam rodzaj gronkowca- staphylococcus aureus. Na początku pomyslałam :"...a wyleczymy się jakoś". Ale czytam na ten temat i jestem coraz bardziej przerażona. Okazuje że leczenie trwać może latami, a gronkowiec w 100% nigdy nie zniknie. Czy to prawda? Czy są osoby z tym samym problemem, a może nawet z doświadczeniami w bojach z tą wstrętną bakterią?Jak sobie z tym radzić?
.
pozdrawiam