• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Już tego nie chce

Zaszłam w nieplanowaną ciążę. Po szoku przyszła radość, chyba hormony mnie trochę ogłupiły bo niczym się nie martwiłam. Niestety poroniłam w 6tc. Było to ciężkie przede wszystkim fizycznie. Psychicznie to bardzo się o siebie bałam. Tydzień cierpiałam. Ból był nie do zniesienia pomimo leków. Dzisiaj cieszę sie, że to przetrwałam. Problem pojawił się pózniej - facet chce starać się o dziecko.
Moje myśli… no nie. Nie chce znosić takiego bólu, poród musi boleć jeszcze bardziej, często wiąże się z dodatkowymi procedurami medycznymi a ja się ich wszystkich ogromnie boję. Nie chce znosić fizycznego dyskomfortu. Nie ma we mnie chęci na to.
Myśląc dalej doszłam do wniosku, że nie mam na tyle stabilnej sytuacji życiowej (w perspektywie zmiana zawodu, nie mam mieszkania itp) za to ma to wszystko mój facet ale czułam, że to egoistyczne z jego strony, że wymaga czegoś co postawi mnie w jeszcze gorszej sytuacji niż jestem obecnie a sam wszystko sobie w życiu zabezpieczył… Nie chce takiego życia dla siebie.
Piszę tutaj bo widzę ile tu jest kobiet po trudnych przejściach i znacie ciężar rodzenia i wychowywania dzieci.
Proszę o rady
 
reklama
Powiedz mu to, dokładnie tak jak nam tutaj, szczerze. Jeśli jeszcze nie jesteś gotowa emocjonalnie, wasz związek nie jest jednością tylko Ty i On, to naprawdę nie czas na dziecko. I masz absolutną rację, że się zastanawiasz bo widać, ze to jeszcze dla Ciebie nie czas. A to nie zmiana koloru paznokci, że się w razie ,,w" przemeczysz i zmienisz za miesiąc, to zmiana priorytetów na kilkanaście lat.
 
Powiedz mu to, dokładnie tak jak nam tutaj, szczerze. Jeśli jeszcze nie jesteś gotowa emocjonalnie, wasz związek nie jest jednością tylko Ty i On, to naprawdę nie czas na dziecko. I masz absolutną rację, że się zastanawiasz bo widać, ze to jeszcze dla Ciebie nie czas. A to nie zmiana koloru paznokci, że się w razie ,,w" przemeczysz i zmienisz za miesiąc, to zmiana priorytetów na kilkanaście lat.
Powiedziałam już. Mam ponad 30 lat i jeszcze nie ułożone i stabilne życie. Uważam, że w takiej sytuacji lepiej dzieci nie mieć.
Ból, wszystko co może pójść nie tak albo jest normalne ale ciężkie też nie zachęca. Nie chce tego przechodzić :(
 
Z Twoich wypowiedzi ewidentnie wychodzi, że Ty tych dzieci nie chcesz, więc to powiedz swojemu partnerowi. Wyobraź sobie sytuację, że dałabyś się namówić, ale byłabyś nieszczęśliwa z tą decyzją, albo co gorsza byłyby jakieś problemy w ciąży czy później z dzieckiem. Jeśli nie czujesz się gotowa, to przy takich niespodziewanych sytuacjach miałabyś ogromny problem. Szczególnie że mam wrażenie, że nie ufasz partnerowi. Piszesz, że on ma mieszkanie i stabilną sytuację. Dla nas, gdy zakładaliśmy rodzinę, nie było moje czy twoje. Jesteśmy w tym razem i tyle. Ale ja byłam i jestem na 100% pewna swojego męża. Cokolwiek by się nie działo, wiem że nie zostanę z problemami sama. Tak samo jeśli chodzi o ból to dla mnie to ostatnie, o czym myślę w kontekście ciąży. Ale ja dzieci pragnę "od zawsze", mam silny instynkt macierzyński. Ty albo musisz jeszcze dać sobie czas, albo może nigdy to do Ciebie nie przyjdzie 🤷🏻‍♀️
 
Z Twoich wypowiedzi ewidentnie wychodzi, że Ty tych dzieci nie chcesz, więc to powiedz swojemu partnerowi. Wyobraź sobie sytuację, że dałabyś się namówić, ale byłabyś nieszczęśliwa z tą decyzją, albo co gorsza byłyby jakieś problemy w ciąży czy później z dzieckiem. Jeśli nie czujesz się gotowa, to przy takich niespodziewanych sytuacjach miałabyś ogromny problem. Szczególnie że mam wrażenie, że nie ufasz partnerowi. Piszesz, że on ma mieszkanie i stabilną sytuację. Dla nas, gdy zakładaliśmy rodzinę, nie było moje czy twoje. Jesteśmy w tym razem i tyle. Ale ja byłam i jestem na 100% pewna swojego męża. Cokolwiek by się nie działo, wiem że nie zostanę z problemami sama. Tak samo jeśli chodzi o ból to dla mnie to ostatnie, o czym myślę w kontekście ciąży. Ale ja dzieci pragnę "od zawsze", mam silny instynkt macierzyński. Ty albo musisz jeszcze dać sobie czas, albo może nigdy to do Ciebie nie przyjdzie 🤷🏻‍♀️
Ja za dużo w życiu widziałam kobiet, które tak myślały a później zostawały z niczym, w złej sytuacji i dodatkowymi problemami. Nie zostawiam więc swojego losu w rękach innych. Teraz jest ok ale nie wiem co będzie za kilka lat. Koszty wynajmu są ogromne, nawet małych klitek. W życiu też nie chodzi o to żeby się męczyć aby tylko było jako tako.
Sama też przeżyłam związek gdzie byłam pewna na 1000% że nic złego się nie stanie a stało się i to bardzo dużo. I wtedy nagle wszystko było twoje i moje, bez zmiłuj chociaż wcześniej nie było nic co by na to wskazywało. Obserwując jak działa świat wolę jednak liczyć na siebie w tych najważniejszych kwestiach takich jak mieszkanie, praca, zarobki.
 
Ja za dużo w życiu widziałam kobiet, które tak myślały a później zostawały z niczym, w złej sytuacji i dodatkowymi problemami. Nie zostawiam więc swojego losu w rękach innych. Teraz jest ok ale nie wiem co będzie za kilka lat. Koszty wynajmu są ogromne, nawet małych klitek. W życiu też nie chodzi o to żeby się męczyć aby tylko było jako tako.
Sama też przeżyłam związek gdzie byłam pewna na 1000% że nic złego się nie stanie a stało się i to bardzo dużo. I wtedy nagle wszystko było twoje i moje, bez zmiłuj chociaż wcześniej nie było nic co by na to wskazywało. Obserwując jak działa świat wolę jednak liczyć na siebie w tych najważniejszych kwestiach takich jak mieszkanie, praca, zarobki.
Ale Ty nie musisz mi tego tłumaczyć. Masz swoje zdanie, ok, powiedz to partnerowi i tyle. Wydaje mi się, że Ty już dawno podjęłaś decyzję. Ja wiem, że każdy się może zmienić i że różnie może w życiu być, ale po pierwsze wiem, że w razie czego sama sobie sam radę i/lub pomogą mi rodzice, a po drugie jakbym miała się tak cały czas zastanawiać, co mój mąż za chwilę odwali i czy na pewno mogę mu ufać, to byłoby to dla mnie bardzo nieszczęśliwe życie 🤷🏻‍♀️
 
Ale Ty nie musisz mi tego tłumaczyć. Masz swoje zdanie, ok, powiedz to partnerowi i tyle. Wydaje mi się, że Ty już dawno podjęłaś decyzję. Ja wiem, że każdy się może zmienić i że różnie może w życiu być, ale po pierwsze wiem, że w razie czego sama sobie sam radę i/lub pomogą mi rodzice, a po drugie jakbym miała się tak cały czas zastanawiać, co mój mąż za chwilę odwali i czy na pewno mogę mu ufać, to byłoby to dla mnie bardzo nieszczęśliwe życie 🤷🏻‍♀️
Masz pewnie inną sytuację. Ja nie wiem czy bym sobie dała radę, spore prawdopodobieństwo że nie. Nie mam też na kogo liczyć, gdzie szukać realnego wsparcia. Jedynie mam gdzie się wygadać czasami i na tym koniec. Dlatego mam zachowawcze podejście i wolę dmuchać na zimne.
Ja też sie nie zamartwiam tylko nie chce podejmować decyzji, które mogą negatywnie wpływać na całą moją przyszłość.
Np teraz, nie byłoby mnie stać na mieszkanie gdzieś i utrzymywanie dziecka a dodatkowo nie pracuje = nie zarabiam, zostaje bez niczego. Więc skupiam się na pracy i zmianach żeby za x lat (ale to będzie dużo czasu) było już inaczej. Więc nie mam co polegać na myśleniu, że jakoś sobie poradzę bo nawet w tej chwili nie mam pomysłu co bym mogła zrobić.
 
Masz pewnie inną sytuację. Ja nie wiem czy bym sobie dała radę, spore prawdopodobieństwo że nie. Nie mam też na kogo liczyć, gdzie szukać realnego wsparcia. Jedynie mam gdzie się wygadać czasami i na tym koniec. Dlatego mam zachowawcze podejście i wolę dmuchać na zimne.
Ja też sie nie zamartwiam tylko nie chce podejmować decyzji, które mogą negatywnie wpływać na całą moją przyszłość.
Np teraz, nie byłoby mnie stać na mieszkanie gdzieś i utrzymywanie dziecka a dodatkowo nie pracuje = nie zarabiam, zostaje bez niczego. Więc skupiam się na pracy i zmianach żeby za x lat (ale to będzie dużo czasu) było już inaczej. Więc nie mam co polegać na myśleniu, że jakoś sobie poradzę bo nawet w tej chwili nie mam pomysłu co bym mogła zrobić.
No ale to wszystko ma sens. Faktycznie w Twoim przypadku warto skupić się na znalezieniu pracy. Tylko jeśli jesteś już po 30, to pamiętaj, żeby też nie odkładać decyzji o dziecku w nieskończoność (jeśli jednak będziesz tego chciała), bo nie wiesz, czy tak łatwo będzie Ci zajść w ciążę i ją utrzymać
 
Ale Ty nie musisz mi tego tłumaczyć. Masz swoje zdanie, ok, powiedz to partnerowi i tyle. Wydaje mi się, że Ty już dawno podjęłaś decyzję. Ja wiem, że każdy się może zmienić i że różnie może w życiu być, ale po pierwsze wiem, że w razie czego sama sobie sam radę i/lub pomogą mi rodzice, a po drugie jakbym miała się tak cały czas zastanawiać, co mój mąż za chwilę odwali i czy na pewno mogę mu ufać, to byłoby to dla mnie bardzo nieszczęśliwe życie 🤷🏻‍♀️
Ale masz racje co do początku, decyzje podjęłam patrząc na wiele czynników i wszędzie jest nie. Mój facet mi to zaburza. To nowa sytuacja dla mnie i nie odnajduje sie.
 
reklama
No ale to wszystko ma sens. Faktycznie w Twoim przypadku warto skupić się na znalezieniu pracy. Tylko jeśli jesteś już po 30, to pamiętaj, żeby też nie odkładać decyzji o dziecku w nieskończoność (jeśli jednak będziesz tego chciała), bo nie wiesz, czy tak łatwo będzie Ci zajść w ciążę i ją utrzymać
Ja mam pracę ale niestety mój zawód upada, nie mam innego doświadczenia i muszę uczyć się czegoś nowego. Zarobki też mi spadły a prowadzę dzialalność więc jest ciężko.
Do mnie już dotarło, że nie mam warunków na dzieci i optymistyczne będą za może 15 lat ciężkiej pracy nad swoim życiem - akceptuję to. Nie wszystkim jest dane mieć rodzinę. Wolę stworzyć sobie bezpieczne życie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry