Rzutka zgadzam sie co do słoiczków, moim zdaniem to jest najbezpeczniejsze dla takch maluchów. Byłam kiedys w fabryce gerbera gdzies pod Rzeszowem zwiedzac i byłam na linii produkcyjnej tej marchewy i faktycznie podchodza do tego z wielkim namaszczeniem, badaja ta marchewke na wszystkie strony, a moi rodzice mieszkali kiedys w okolicy, gdzie gerber mial te swoje magiczne pola marchewkowe i bardzo czesto tam te ludzik od nich przyjeżdżały, brali bróbki gleby, wody i pieron wie co jeszcze, wiec ja tam jestem o to spokojna. A wsiowego indora pewnie bym załatwiła ale bym sie bała niebadane mieso dziecku dac wiec jak dla mnie słoiki są the best.
Co do tranu to jak juz pisałam ja mam Mollers w płynie o smaku naturalnym i on jest od 6 tygodnia, niby jest dawkowanie 2,5 ml ale ja zaczynałam od 1 ml dziennie i zwiekszałam o 0,5 ml co tydzien az do tej dawki 2,5 ml. Daje strzykawka i gdybys tak dawała to kieruj strzykawke zawsze pod skosem w kierunku polczka, zeby do polka tran wpłynął, wtedy dziecko sie nie zakrztusi, jak sie daje tak prosto to wieksze ryzyko zadławienia, to sie tyczy zreszta wszystkich leków podawanych strzykawka.
Emiliab pisałaś że nie wiesz gdzie Frankowi wcisnać owocki, ja dzis pojechałam Twoim schematem i chyba to bedzie nasza droga do sukcesu (mam nadzieje że nie zapesze) a owocki wcisnęłam mu pomiedzy ostatnimi karmieniami, dałam tak:
7:00 210 mleka zageszczonego
11:00 połowa dużego słoika obiadku + połowa małego słoika marchewki
15:00 210 mleka zageszczonego
17:00 owocki cały słoik
19:00 210 mleka zageszczonego