• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kącik małego smakosza

Rzutka, Lolisza, Moriam ja tez nie moge sie doczekac, az Zuzke na konia wrzuce i mam nadzieje, ze pokocha je tak samo mocno jak i ja. Reszta zajec jak jej sie bedzie podobało i to co bedzie chciała robic.
Rzutka z kurakami sie zgadzam, ale z Indorami to slyszalam, ze one duzo antybiotyków dostaja?
 
reklama
No to prawda jest, że dostają antybiotyki. Mają je teraz podobno zastąpić probiotykami bo tak zaczyna sobie życzyć rynek, wtedy będzie już luz z indyczym mięsem.
Ale nie wiem czemu, coś mi się chyba o uszy obiło, że te hormony u kurczaków gorsze. Poza tym ja głęboko wierzę, że jednak mięso przeznaczone do słoiczków dla dzieci jest wyjątkowo mocno przeselekcjonowane.
Osobiście bardziej bałabym się pójść do sklepu, kupić mięcho i gotować niż dać przebadany słoiczek. No chyba, że bym miała takiego kuraka ze wsi prosto.

Lolisza, mąż przywiózł mi tran :-) Ile tego ustrojstwa powiedz mi proszę ?
 
Ostatnia edycja:
Rzutka do słoiczków powinno być po selekcji, ale jak jest rzeczywiście nie wiemy. Kupując w sklepie też nie ma wywieszki, że kurak urósł dzięki hormonom a nie w naturalny sposób. Te antybiotyki w indykach też jakoś średnio do mnie przemawiają, choć wolę antybiotyk od hormonu. Chyba trochę mniej wpływa na organizm. Tak naprawdę obecnie ciężko jest znaleźć dobre mięsko. Do każdego można się w jakiś sposób przyczepić :-( Szkoda tylko, że u siebie na wsi nie mogę trafić na nikogo kto by mi sprzedawał kuraki, kaczki czy gęsi. Pytałam i d***.
 
Rzutka zgadzam sie co do słoiczków, moim zdaniem to jest najbezpeczniejsze dla takch maluchów. Byłam kiedys w fabryce gerbera gdzies pod Rzeszowem zwiedzac i byłam na linii produkcyjnej tej marchewy i faktycznie podchodza do tego z wielkim namaszczeniem, badaja ta marchewke na wszystkie strony, a moi rodzice mieszkali kiedys w okolicy, gdzie gerber mial te swoje magiczne pola marchewkowe i bardzo czesto tam te ludzik od nich przyjeżdżały, brali bróbki gleby, wody i pieron wie co jeszcze, wiec ja tam jestem o to spokojna. A wsiowego indora pewnie bym załatwiła ale bym sie bała niebadane mieso dziecku dac wiec jak dla mnie słoiki są the best.
Co do tranu to jak juz pisałam ja mam Mollers w płynie o smaku naturalnym i on jest od 6 tygodnia, niby jest dawkowanie 2,5 ml ale ja zaczynałam od 1 ml dziennie i zwiekszałam o 0,5 ml co tydzien az do tej dawki 2,5 ml. Daje strzykawka i gdybys tak dawała to kieruj strzykawke zawsze pod skosem w kierunku polczka, zeby do polka tran wpłynął, wtedy dziecko sie nie zakrztusi, jak sie daje tak prosto to wieksze ryzyko zadławienia, to sie tyczy zreszta wszystkich leków podawanych strzykawka.

Emiliab pisałaś że nie wiesz gdzie Frankowi wcisnać owocki, ja dzis pojechałam Twoim schematem i chyba to bedzie nasza droga do sukcesu (mam nadzieje że nie zapesze) a owocki wcisnęłam mu pomiedzy ostatnimi karmieniami, dałam tak:
7:00 210 mleka zageszczonego
11:00 połowa dużego słoika obiadku + połowa małego słoika marchewki
15:00 210 mleka zageszczonego
17:00 owocki cały słoik
19:00 210 mleka zageszczonego
 
Dawidowe ja bym ja pewnie sama zeżarła...nie wytrzymalabym...

A swoją droga to dziwne ze tak wcześnie ta kaszka, bo z tego co sie orientuje to kakao tak jak cytrusy dopiero w okolicy roku a u alergików jeszcze później.

ja nie zeżre bo manna do gardła nie wejdzie bo potem moze szybko wyjsc. Mam awarsje do zup mlecznych. Ja pije tylko samo zimne mleko a jak na goroaco to tylko kakao. Nawet jak płatki na mleku to tylko zimnie mleko. Dodatkowo nie rusze przegotowanego nawet zimnego. Tylko zimne i surowe. A prosto od krowy to juz wogole mniam mniam.
Ale dziwie sie aby Hipp taki numer odwalił i dał po 5 miesiacu ta kaszke z czekolada.

A co do witaminki D to mi pediatra kazałą dawac po kropelce. Narazie mamy kapsułki ale wrescie pediatra racyła dac recepte na Devicap. Płaciłam 24 zł za 36 kapsułek a teraz mam 150 kropel za 3,5. Chyba niezłą rózcnia w cenie.

A jesli chodzi o miesa to jakos nie mam przekonania do gołebia zwłaszcza ze pajam nienawiscia do mojej pary na balkonie. Musze pomyslec jak je odstraszyc bo jak bedzie lato mała czesto na balkon bede wystawiac. Macie jakies pomysły?
Ja juz rozne miesa jadłam weza, sarnine, dzika którego uwoebiam. Najbardziej pamietam scene jak byłam w chinak i widziałam na biednej dzielnicy czyli tzw hutongach i widziałam faceta któy gonil z tasakiem kota. Biedak tak uciekał ze az uderzył o moje nogi i długo miałam siniaka. az mamdreszcze jak sobie to wspomne. Tam nie widywałam zadnych kotów i psów bezpanskich czyzby je wszystkie zjedli?:angry:
 
Ostatnia edycja:
dawidowe,z tymi psami i kotami to chyba sama sobie odpowiedziałaś...:(
Gołębie ponoc maja odstraszac takie paski z błyszczącej folii na wietrze,kojarzysz,jak w komisach samochodowych maja?to przeciw ptakom właśnie.No,juz widzę,jak sobie tym balkon "ustrajasz";))))
 
reklama
Dawidowe, a one mają lub miały choć raz gniazdo u Ciebie na balkonie ?
Niestety gołębie to takie mendy, że jak raz gdzieś gniazdo założą to tam wracają. Dlatego jedną z metod jest usuwanie gniazd i wywalanie jaj. Osobiście tak jak tych zasrańców nie lubię, tak bym chyba nie miała odwagi zniszczyć im jajeczek. Można jakąś imitację wielkiego ptaka nakleić na szybę, albo właśnie jakieś świecidełka.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry