reklama

Kącik małego smakosza

No właśnie jak się wywar robi z mięsa to lepiej z kością, ale wywar to dopiero można po jakimś miesiącu dawać, bo częściej uczula niż samo mięso. Strip napisała, że po 6 miesiącu. Ja to niezorientowana jestem co się dalej daje, bo my daleko w tyle z rozszerzaniem i nadal na samym mleku.
 
reklama
mam taki sloiczek, aromatyczny rosolek cos tam po 6 miesiacu, bo narazie tylko do tego momentu doszlam ze sloikami, jutro sprobuje dac malemu troche kompociku truskawkowego. myslicie, ze mozna? kompot delikatniejszy od cukru? a czym poslodzic normalnym cukrem? jak karmilam piersia i jadlam truskawy i pilam kompot a pilam sporo malemu nie szkodzil .wiec chce mu dac troche kompociku.
a wogole moje dziecko nie chce juz chyba papek... zmiskowalam mu do lyzki rosolku marchewki pietruchy mieska i zmienisczka to plul, a jak osobno dalam 3 lyzeczki rosolku, troche ziemniaczka rozgniecionego widelcem i kawalki miesa z marchewka to wpitalal az mu sie uszy trzesly i o dziwo nic sie nei dlawil, dziamal sobie dziaselkami i swoim jednym zebem:D
 
Kobiety które gotują obiadki same, mam pytanie czy jak gotujecie mięsko dla dzieciaków to wiem że gotujecie osobno mięso i osobno warzywka, ale czy mięsko gotujecie z kością czy bez?
Bo właśnie mi tu moja teściowa wyjeżdża tekstem że MUSZĘ gotować z kością, a mi się jakoś w to wierzyć nie chce.....
HELP????

Gotuję to co aktualnie posiadam. Bez różnicy czy ma kość czy nie. Przecież do słoika nie zmiksuję mu kości a wywaru młody nie dostaje. Ze swoim jedzeniem póki co wstrzymuję się jeszcze z powodu wysypki, która mu nie schodzi. Co prawda dzisiaj rano pogardził kaszką a, gdy 10 minut później zobaczył na naszych talerzach jedzenie, był niesamowicie głodny. W efekcie dostał trochę pomidorka, chlebka i kąsek parówki (tego akurat wolałabym mu nie dawać). Obawiam się, że wkrótce swojego jedzonka nie ruszy a nasze będzie jadł aż mu się uszy będą trzęsły :-)

Strip mój Wojtek co prawda papki zjada, ale też woli to co my jemy. Kompocik dosłodzić możesz albo cukrem, albo glukozą.

Malutka przy mrożeniu nie zmienia się ani smak, ani konzystencja potraw. Z wekowaniem faktycznie może być kłopot, bo te zakrętki nie są najlepszej jakości. Ja w ogóle nie jestem przekonana do wekowania. Wolę ugotować i zamrozić. Mniej zabawy i pewniejsze. Poza tym nie robię hurtowych ilości, więc nie zależy mi- w zamrażarce pomieszczę te kilka słoików.
 
Akurat mam króliczka swojego.
I jeszcze jestem zielona ile tego mięska mam dodać.
Jak gotuję zupkę na 2 dni i daję np. 1 marchew, 2 ziemniaczki, selerka to ile mięsa? W słoiczkach jest mniej-więcej około 10%, czyli jak słoiczek ma 130 gram to powinnam dodać 13 gram?

kiedyś czytałam,że mięska powinno się dawać na jeden posiłek 1/3 naszej dłoni,bo wiadomo w gotowaniu ,że się troszkę skurczy...także jeśli na dwa dni,to 2/3dłoni,zależy też jaką masz dłoń?heheh:-D
 
moja psiapsióła opowiadała ostatnio że jak gotowała synowi to tak na 3 dni i trzymała w lodówce... można tak???

A czemu by nie? Jak gotuję dla siebie, to czasami i na 4 dzień zjadam. Jeśli coś jest trzymane w lodówce, nie psuje się tak szybko. Wydaje mi się, że te terminy (2 dni) wymyślają głównie producenci słoików. Nakręceni rodzice, bojąc się o niemowlę wolą kupić słoik niż codziennie gotować nową zupkę w małych ilościach. Mam w nosie ich terminy. Ja otwieram słoik, podgrzewam go i karmię bezpośrednio z niego. Jeżeli młody nie doje, wkładam do lodówki i następnego dnia odgrzewam. Do tej pory nie zatruł się, nie miał żadnych rewolucji żołądkowych, choć niby nie powinnam już dawać tego jedzonka.
 
Dziewczyny,a wy dalej miksujecie obiadki na papkę? Ja dzisiaj pokroiłam drobniutko warzywa i miesko,dodałam masło i Franek bardzo dobrze sobie poradził z gryzieniem. Poza tym po 6 miesiącu bobovita ma obiadki właśnie takie z kawałeczkami,aby nauczyć dziecko gryźć.
 
ANIAWA zgadzam się z Tobą!
natomiast co do miksowania to ja muszę, bo mój mało jeszcze jadł nowości i jak wczoraj nie tak dokładnie starłam jabłuszko to go nie mógł zjeść :-(
a ja tak z innej beczki. chciałabym dodać do mleka kleiku ryżowego, bo to dla mnie najprostszy sposób, żeby sprawdzić czy ryż jest OK i nie wiem ile dodać do butli.
 
Natolin wszystko zależy jakie chcesz mieć gęste. Żeby nie dawać za dużo możesz zacząć od jednej czy dwóch miarek. Jeżeli nie wyskoczy żadna wysypka, zwiększysz sobie ilość. Ja kaszkę dodaję różnie- najczęściej 3 miarki na 180ml. Tylko nie zapomnij o założeniu smoka do kaszek. Mój co prawda przez 3+ wyciągnie kaszkę, ale jest to bardzo męczące (raz przez pomyłkę założyłam zły smoczek i dopiero po wypiciu butli zorientowałam się dlaczego dziecko tak długo mi jadło :-)).
 
reklama
Ja już nie miksuję- Amelka świetnie sobie radzi z przeżuwaniem.No,ale to zależy od dziecka- jedne nie znoszą papek,inne dławią sie każda grudką i to są indywidualne upodobania.Ja zobaczyłam,że skoro sama je banana,chrupki ("odgryzając" kawałki) i ziemniaczki ode mnie,to i w swoim obiadku sobie poradzi.Tylko kaszę jaglaną czy ryż miksuję,bo to akurat ją drażni w gardełko- hm...widocznie tego bez zębów nie umie "przeżuć".
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry