reklama

Kącik małego smakosza

Nat, no standardowo my zostaliśmy ;-) bo ostatnio to rozszerzanie diety idzie jak krew z nosa. Jak wcześniej się martwiłam że je wszystko bez ograniczeń, no to teraz mam za swoje i już nic mu nie smakuje nawet to co kiedyś jadł ze smakiem :-(:-(:-( Kupiłam jeden słoiczek z mięskiem ale jeszcze go nie próbowaliśmy bo przy tym jego jedzeniu to aż mi go szkoda otwierać a potem wyrzucać :dry: Chyba zaczne mu gotować bo np. banan ze słoiczka mu nie wchodzi a jak daje takiego co ja jem, to wsuwa aż miło patrzeć. Ale już z ziemniakiem nie było tak łatwo, jutro chyba spróbuje marchewke mu ugotować na parze.
 
reklama
Ida może koleżanka niech miesza swoje mleko z mm tyle ile da ściągnąć. Ja bym na jej miejscu próbowała dawać takie mieszane, sama tak robiłam jak nie chciała samego mm.

Mam pytanko - ile razy wasze pociechy teraz jedzą w ciągu doby mleko ?
Duże odstępy czasowe między posiłkami stosujecie?
 
Ostatnia edycja:
Kania odpisałam na głównym.


Nat, no standardowo my zostaliśmy ;-) bo ostatnio to rozszerzanie diety idzie jak krew z nosa. Jak wcześniej się martwiłam że je wszystko bez ograniczeń, no to teraz mam za swoje i już nic mu nie smakuje nawet to co kiedyś jadł ze smakiem :-(:-(:-( Kupiłam jeden słoiczek z mięskiem ale jeszcze go nie próbowaliśmy bo przy tym jego jedzeniu to aż mi go szkoda otwierać a potem wyrzucać :dry: Chyba zaczne mu gotować bo np. banan ze słoiczka mu nie wchodzi a jak daje takiego co ja jem, to wsuwa aż miło patrzeć. Ale już z ziemniakiem nie było tak łatwo, jutro chyba spróbuje marchewke mu ugotować na parze.

Roxannka spróbuj do słoiczka domieszać zwykłego ugotowanego ziemniaczka. Powinno jej podejść, zwłaszcza jeśli ziemniak będzie ugotowany w lekko osolonej wodzie. U nas działało :-)
 
ja zaczęłam gotować sama, nie ma wysypki, je ze smakiem, wczoraj tak wcinała indyka z marchewką że dziubek jej się nie zamykał :)
 
ja się do samodzielnego gotowania dla Młodej zbieram, zbieram i zebrać się nie mogę. Cóż poradzę, że ja leń patentowany jestem i nic tylko bym na łatwiznę w tej kwestii szła? :(
 
A moje dziecko woli słoiczki od mojej kuchni. Mimo że ponoć dobrze gotuję. Jak zrobię warzywa z kurczaczkiem (no... bez soli oczywiście) i zmiksuję, to wmusi w siebie może z 5 łyżeczek. Za to gotowe dania, te bardziej zróżnicowane smakowo, wciąga chętniej.
Za to z mojego talerza to by wszystko wciągnął. Na przykład od wczoraj zjadł serek homogenizowany (kilka łyżeczek), makaron (6 wstążeczek), drożdżówkę z serem (o, tu babcia pocisnęła i dała mu chyba z 1/6 drożdżówki i herbatę łyżeczką do popicia). Przyznam, że czekoladę też już poznał (no... mały kawałek). I aby zmniejszyć wyrzuty sumienia, myję mu codziennie zęba pastą Ziajki i szczoteczką, hahaha!
 
reklama
efa- a mój nie lubi słoików, a talerz mój tak i nie miej wyrzutów sumienia, mój poznał smak monte jak miał 4 mce, córka go nakarmiła.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry