U nas też kiepsko z rozszerzaniem diety przez tą alergię. Z owoców to chyba tylko gruszki się przyjęły. Dostawał jabłko ostatnio, ale coś mu się ciut pogorszyła wysypka (która i tak nigdy całkiem nie znika) i wydaje mi się że właśnie jabłko jest winne. Obiadki są wszystkie beeee... Jedynie dynia z ryżem i kurczakiem wchodzi w miarę dobrze, ale też bez okrzyków radości. Te co pogotowałam to jakoś mu po trochu wciskam. Jak wejdzie mu pół słoiczka 190g to sukces, takie karmienie trwa około pół godziny... 4 łyżeczki a potem zaczyna robić swoje prrrrryyy i jedzenie fruwa, więc robimy przerwę, za chwilę znowu kilka łyżeczek zje i tak to się ciągnie do momentu aż zaciśnie buzię i już nie da sobie wsadzić łyżeczki, albo odpycha ją rączką. No i tak się z tym karmieniem męczę, no bo przecież nie może całe życie jeść tylko dyni, więc staram się go przekonać do innych smaków, ale entuzjazmu nie ma. Na siłęjak już ewidentnie nie chce to mu nie wciskam. On to trochę je, ale krzywi się przy tym i chęcią wielką do tego nie pała.
No i posiłki wyglądają u nas tak:
4:00- 5:00 - mleczko 180ml (sporadycznie od święta uda mu się wytrzymać do 7-8, ale to może z raz na miesiąc, a kiedyś bez probemu wytrzymywał)
10:00-10:30 - mleczko 180ml
13:00-14:00 - obiadek (około pół słoiczka 190g) + woda do picia
16:00-17:00 - owoce mały słoiczek, albo mleko 180 ml
20:00 - po kąpieli mleko 180 ml
około 24:00 - mleko 180 ml przez sen (dopomina się go i nie możemy się pozbyć tego mleka, odpala przez sen syrenę :/ )
No i te mleko też zawsze do dna to nie wypija. W ciągu dnia dostaje jeszcze wodę do picia co jakiś czas. Chyba też muszę mu doprawiać czymś, tylko nie bardzo wiem czym można takiemu alergikowi, boję się żeby zaraz go nie wysypało od czegoś. Ale ogólnie to jak gotowałam mu obiadki to te z brokułami i kapustą (czyli o mdłym smaku) leciutko dosoliłam. Ale i tak mu nie smakują za bardzo. Za to owocki to też są jak najbardziej ok i wchodzą sprawnie łyżeczka za łyżeczką.
Lolisza, Roxannka - zazdroszczę takiego rozkładu posiłków. Chodzi mi o dłuuuugą przerwę nocną. U nas im mały jest starszy tym jest gorzej z tymi pobudkami nocnymi na jedzenie :-( O wyspaniu możemy z mężem zapomnieć. Jak był młodszy to bez problemu wytrzymywał od północy do 8 a nawet 9 rano, a teraz to mu się z raz albo 2 razy na miesiąc tak zdarzy.
Dziewczyny czy wszystkie dzieciaczki już tak ładnie wytrzymują w nocy bez jedzenia?