reklama

Kącik małego smakosza

happybeti, dzięki za te informacje :) chociaż u nas jagódki się nie przyjeły, przynajmniej te słoiczkowe... mamy wysypke :( więc świeże też bede bała się podać :(((

nice, my też nieschematowi ;) gluten dopiero koło roku, żółtko dopiero jak odbierzemy wyniki krwi, no a rybke to musze sama wkońcu zrobić bo słoiczkowe mają za dużo składników :/ kaszka ryżowy odpada bo u nas twarde kupki, kleik kukurydziany kupiłam ale czekam na moment bez żadnych nowości żeby wiedzieć czy się przyjął ehhh zazdroszcze dziewczynom które mogą dać dziecku do jedzenia wszystko, nawet ze swojego talerza :(

przymierzam się do zrobienia kisielku gruszkowego, ciekawe czy zasmakuje mojemu wybrednemu synkowi ;)
 
reklama
No,glutenu to i ja nie podaje,a z tym żółtkiem to tez się czaiłąm strasznie,chyba dopiero dwa tygodnie temu pierwszy raz dałam.
Wiadomo,że schematy są dla orientacji i kazde dziecko jest inne.Mamy wiedzą njlepiej,co dziecku potrzeba:).
Roxannka,a moze to nie jagódki,tylko jabłko Patryczkowi nie przypasowało?Bo z tego,co pamiętam,to w tym słoiczku były jagody + jabłka...
 
U Nas dziś poszła w ruch kaszka glutenowa na 2 śniadanie, żółtka na razie nie podaję a rybkę wcina aż jej się uczy trzęsą ale ze słoika tylko. Też nie trzymam się żadnych schematów.
 
roxi,no,ja myśle,że cytrusy prędzej uczulą ,niż jagody...ja jeszcze Amelce nic z ctyrusów nie podawałam...akurat zaczyna się sezon na nasze owoce,to trzeba korzystać,ile się da,bo tak ponoć jest najzdrowiej- dawać rzeczy rosnące w naszym klimacie.No,wiadomo,od czasu do czasu dostaje banana czy brzoskwinię,ale zdecydowanie rzadziej,niż kiedyś.
 
my to już jesteśmy chyba najbardziej "nieschematowi" gdyż Miłosz jadł już prawie wszystko co je zwykły (nie wegetarianin) śmiertelnik (no może oprócz tatara). Uczulenia na nic nie ma (co wnikliwie obserwuje) i wszystko jest ok i mam nadzieje że tak już zostanie:tak:a co do mleka to w dzień w ogóle nawet nie chce tknąć mm (pluje w każdą stronę świata) więc dlatego wspomagamy się innymi "żarciami"
 
my to już jesteśmy chyba najbardziej "nieschematowi" gdyż Miłosz jadł już prawie wszystko co je zwykły (nie wegetarianin) śmiertelnik (no może oprócz tatara). Uczulenia na nic nie ma (co wnikliwie obserwuje) i wszystko jest ok i mam nadzieje że tak już zostanie:tak:a co do mleka to w dzień w ogóle nawet nie chce tknąć mm (pluje w każdą stronę świata) więc dlatego wspomagamy się innymi "żarciami"

W sumie to bardzo dobrze że Ci tak Miłosz je. Super. Nie będziesz miała problemu z jego wybrzydzaniem jedzeniem :) Nasz Łukasz na przykład ostatnio przy okazji jadł trochę kaszanki z grilla heh.
Ja dzisiaj małemu zrobiłam placka ziemniaczanego przy okazji tego że nam też robiłam na obiad.
Tylko że jemu utarłam ziemniaczka na małych oczkach od tarki, do tego dałam trochę kaszki Sinlac, lekko posoliłam i usmażyłam na bardzo mocno rozgrzanej patelni a wcześniej przetarłam ją ręcznikiem papierowym nasączonym lekko oliwą. Smakowało mu :)
 
Mała Mi,dzieki za pomysł na placek:).
A ja dziś się uśmiałam.Bo ugotowałam sobie fasolkę szparagową,ale wiedząc,że Amelka tez pewnie będzie chciała spróbować(je w obiadkach,ale posiekaną),to ugotowałam na bardziej miękko niż zwykle.No i dawałam jej do łapki po strączku,żeby sobie ciamkała.A ona w pewnym, momencie podała mi,jakby chciał mnie nakarmić.no to udałam,ze jem,a ta jak się zaczeła cieszyć,musiała bardzo ją bawić ta sytuacja,że mamę karmi:)
 
nie zrozumcie mnie źle, bo absolutnie nie chcę nikogo krytykować i wiadomo, że każdy robi jak chce, ale mi to jakoś nie śpieszy się do dawania małemu jakiś rzeczy z mojego talerza. uważam, że na jedzenie tego będzie miał jeszcze bardzo dużo czasu, a że jednak lepiej, żeby jadł teraz to co przeznaczone dla niego i zdrowe.
 
reklama
Ja cie rozumiem,Nat,ale uważam,że niektórych rzeczy dzieci moga już spróbować.Ja to robie wybiórczo- jeśli tę samą rzecz gotuję dla niej,to czemu nie miałaby dostac tez tego ode mnie?Wydaje mi się,że w ten sposób buduje się u dziecka zainteresowanie jedzeniem,różnymi smakami(nawet,jesli to jest to samo,co ona dostaje,ale,wiadomo,jak widzi,że dorośli jedzą,to tez chce;)).A że ja ostatnio żywię się gotowanymi warzywami przeważnie (jak w ogóle mnie najdzie,żeby sobie coś ugotowac:)),to nie widze przeszkód,żeby jej da kilka strączków fasolki,różyczek kalafiora czy kawałków marchewki do łapki:).Ona ćwiczy w ten sposób koordynację oko-ręka-buzia i takie jedzenie sprawia jej radość:tak:.W ogóle postanowiłam już,że jak skończy mi się ten zapas obiadków,który mam zamrożony,to następne juz będą inne- większość warzyw zostawię w dużych kawałkach,żeby mogła sama po nie sięgac z miseczki i jeść.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry