reklama

Kącik małego smakosza

Happy ja warzywa mojej tak właśnie podaję, gotowane w kawałkach, marchewka, ziemniaczek :-) teraz będziemy próbować innych i chyba też w słoiki się już bawić nie będę bo nie chce ich jeść. A jak jemy obiad czy śniadanie to zawsze coś od mamy dostanie :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
nie zrozumcie mnie źle, bo absolutnie nie chcę nikogo krytykować i wiadomo, że każdy robi jak chce, ale mi to jakoś nie śpieszy się do dawania małemu jakiś rzeczy z mojego talerza. uważam, że na jedzenie tego będzie miał jeszcze bardzo dużo czasu, a że jednak lepiej, żeby jadł teraz to co przeznaczone dla niego i zdrowe.
kochana ja mam zaprzyjaźnioną pediatre,która sama zaproponowała mi bym rozszerzyła Miłosza diete o "normalne" jedzenie bo niestety słoiczkowe kompletnie mu nie podchodziło. A jeśli Ty uważasz że jeszcze na to za wcześnie to ja to rozumiem bo tak jak napisałaś każdy robi jak uważa i jak mu podpowiada intuicja:tak::-)
 
RYSIA dokladnie:) wszystko zależy od dziecka i od tego w jaki sposób toleruje nowe produkty. Alutkowa, poza małymi wyjątkami, nie dostaje jeszcze "dorosłego jedzenia" gdyż to przygotowane specjalnie dla niej, w zupelności wystarcza i innego najzwyczajniej się nie domaga... Ale są dzieci jak np. Miłoszek, który ma już 'potrzebę' próbowania tego czy owego z maminnego talerza. A skoro sam wykazuje takią chęć to aż żal z tego nie korzystać i nie rozwijać jego kubków smakowych innymi daniami;)
 
no nie wiem, bo to, że ja coś jem to nie znaczy, że to jest dobre dla dziecka, ale może to dlatego, że ja głównie jem niezdrowe rzeczy ;-)
a co do schematów to dla mnie są jakoś tam ważne, bo ja nie mam ani doświadczenia ani intuicji ;-)
 
Tak sobie czytam, co Wasze maluchy jedza i jak zwykle jestem w szoku:-) Pawel alergikiem nie jest, ale pedu do jedzenia nie ma wielkiego i karmienie Go jest dosc ciezkie. Owszem, probuje duzo roznego jedzonka (fasolka, pasztecik drobiowy, omlet, twarozek itp), ale tylko pare kesow dziennie. Podstawa diety jest w ciaz mleko i obiadek, ktory raz zje ze smakiem, a raz w ogole. Sa dni, ze zje i obiadek, i owockow, i jogurcik, ale najczesciej nie. Wczoraj znow plul wszystkim, co podawalam (zupka, jogurtem,owocami) i tylko butla niezageszczona niczym wchodzila.
A co do zoltek, to ja od paru tygodni podaje 2 razy w tygodniu zupke dyniowa z zoltkiem i od czsu do czasu jajecznice -pare kesow.
Na schematy zywieniowe w ogole nie patrze, bo Pawel swoj wlasny schemat ma :-) Zjada max 150 mm, a najczesciej 100-120.
 
moja jak tylko zobaczy że coś jem to zaraz leci i próbuje mi uszczknąć kawałek :-) wiadomo że trzeba zachować zdrowy rozsądek, każde dziecko jest inne :tak: moja próbowała już niemal wszystkiego oczywiście w minimalnych dawkach, nic sie jej nie dzieje i nadal ma niepohamowany apetyt do eksperymentów smakowych ;-)
 
ONESMILE mój też najbardziej mlekowy ;-) chociaż nie rozumiem tego, bo pepti to przecież takie świństwo, ale w zasadzie to dobrze, że mleko jest OK, bo u takich dzieci to nadal powinna być podstawa żywienia
 
Śmiem się nie zgodzić do końca z Natolin. Owszem, podstawą diety powinny być posiłki mleczne, mój też wcina pepti, aż mu się uszy trzęsą, ale mieszamy ze zwykłym bebilonem, okazuje się, że skazy nie było, albo minęła. Jajko wprowadziliśmy też, nawet i białko i jest ok, podobnie z jogurtami, jedyna rzecz na którąma uczulenie to pomidor, haftuje zaraz po posiłku z pomidorem, więc mu nie daję.
Co do dorosłych posiłków. Mały podjada od nas, może dlatego, że ja gotuję zdrowo, duszone, pieczone, gotowane, nie często smażone, mnóstwo warzyw, mięso mam często swojskie, a dla małego wyłącznie pewniaczki od dziadków gołębie, kurki, nawet indyk się trafił raz. Warzywa też już od nich powoli mam, podobnie jak od cioci ser, mleko, jajka, masło. Tak więc nie sądzę, żeby wiejski chleb bez polepszaczy z twarożkiem i masłem własnej roboty od wiesjkich nei karmionych chemią krówek, mógłbyć gorszy i mniej zdrowy, od słoiczkowej papki. Owszem rozróżniam sytuacjie, gdzie dziecko jest alergikiem, nie może wielu rzeczy, zgadzam się, że trzeba być ostrożnym wtedy, ale są dzieci takie jak Wojtek, który od POCZĄTKU pluł papką, jedynie przez pierwsze dwa miesiące rozszerzania czyli po 4 i 5 miesiącu jadł miksy i to tylko moje skubany wiedizał od razu, że słoik i pluł a moje jadł... a po 6 już normalnie jedzenie rozgniatane tylko widelcem ,a teraz już normalnie kawałki odgryza nawet.... Tak więc jakie dziecko ma potrzeby to do nich należy się dostosować. Już widzę, jak młody dostaje papkę:D ryk i kwik. Za to normalnie miesko ugotowane do tego ziemniaczek i buraczek i je az mu sie usy trzesa. Więc nie sądze żeby podawanie dorosłego jedzenia, oczyweiście przygotowanego z rozmysłem np wiejskei świeże produkty, mogło zaszkodzić zdrowemu dziecku. U nas jest i jajecznica i kanapki, oczywiście mleko 4 razy dziennie po 180 musi by i raz w nocy obiadek, soczek, jogurciku troche owocków jakis, ale wszystko już w kawałkach. a co do papek polecam artykuł w twoim stylu, albo elle już nie pamiętam o słoiczkach i ich nieciekawej tak naprawdę renomie. Jak znajdę to wkleję. oczywiście mamy karmiące słoiczkami nei gniewajcie się na mnie, to tylko moje prywatne zdanie któe mam po doświadczeniach z włansycm dzieckiem.
 
reklama
strip, a Wojtus ma juz zeby? Bo Pawel wciaz tylko golymi dziaselkami swieci :-) Gryzc, owszem, lubi i jak ma co pociumkac, to ciumka (kawalek chleba, czy ogorka malosolnego), ale zeby odgryzal wieksze kesy i jadl, np. kanapke z czyms tam, to jeszcze dla Niego niewykonalne.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry