reklama

Kącik małego smakosza

U Nas 3 x mleko, do tego mały słoik obiadku, mały owoców plus to co zje ode mnie z talerza, czasami jogurt, kaszka, bułka zamiast jednej porcji mleka i przeważnie zje jakiś świeży owoc w ciągu dnia (zwykle banan lub jabłko, gruszka) czasami chrupki na spacerze.
 
reklama
Nam w tym tygodniu wchodzi troche wiecej niz zwykle i Pawel zjada pol duzego sloika obiadku (wlasnej zupki, badz gotowca), a potem jeszcze popoludniu poprawia i dojada troche z tego sloika, wiec w sumie wychodzi okolo 2/3 duzego. Ale normalnie to zjada maly sloiczek, badz mniej.
Wczoraj wieczorem zjadl jeden jogurt + 1/3 kolejnego, ale za to do snu wypil tylko 50 ml mleka i musialam uzupelnic braki o godzinie 0.20 :-) Zjadl 120 ml mleka i o 6stej rano kolejne 120. Dzis o 9tej 140ml i o 11.30 100ml mleka. W miedzyczasie pojadl pasztetu drobiowego i zagryzl ogorkiem malosolnym :tak: Niebawem przyjada tesciowie z domowa zupka, bo wczoraj babcia Pawelkowi specjalnie gotowala :-) i zobaczymy, czy i ile zje.
 
Moja Hania chyba się obraziła na mleko, dziś łącznie ze 150ml
Zazwyczaj je
o 7 150ml,
potem 120ml o 9,
o 11,30 dostaje jabłko z gotowaną kaszką manną - ok 150-200ml,
0 14,30 zupka ok 200ml (dziś będzie pseudopomidorowa)
o 16,30 jakiś podwieczorek, czasem do tego 90ml mleka,
kąpiemy się o 18,
o 19 zjada 180ml mleka z kleikiem ryżowym - dodaję ok 2łyżek, bo gęstego nie chce jeść. Ok 20 zasypia
Czasem się przebudzi ok 23 i zjada 120ml mleka z 1łyżką kleiku
 
lolisza- masz rację, ja też bym chciała być ekologiczna, ale nie da się, bo musiała bym do szałasu się wyprowadzić i jeść to co upoluję :-) Na eko trzeba być bogatym, takie ceny mają w sklepach. Szkoda, że nas trują. Ja aż taż takiego ciśnienia na konserwanty nie mam, z nimi trzeba żyć, tak jak z bakteriami, nie da się uniknąć, sama sobie krowy nie będę hodować
biggrin.gif
, chociaż mamy za miastem działkę i tam mamy warzywa, ale bez owoców, nie przyjęły się w tym roku, pomarzły.
ja nie jem chipsów, bo mnie brzuch po nich boli, ale lubię :-) A Olka moja też by chciała to co ja, ale ja jej nie daję, mówię że to nie dla dzieci.

Znam też taką mamę co dwa lata karmiła i w trakcie chipsy dawała.

A moje dziecie nie je słoików, nawet łyżeczki, musi mieć to co my jemy, przynajmniej z mojego talerza. A mleka je 260 ml. Ostatnio robię mu 210 żeby coś zjadł, bo inaczej nie chce nic jeść.
 
Szymek zjada 3x150ml mm i 1-2 słoiczka 190g do tego jakiś owocek, a dodatkowo kilka chrupek lub biszkoptów.
Kaszki nam marnie wchodzą, bo dozwolone tylko ryżowe ze względu na uczulenie na mleko, a te małemu nie smakują, więc ewentualnie kaszka manna na wodzie jest ok, ale nie wiem ile mogę małemu dawać, bo to jednak gluten...
 
Rzutka my jemy II dania, powiem Ci, że z gotowaniem nie jest tak źle bo na słiokiach to faktycznie bankructwo, 2 duże słoiki jednego dnia to już ok 11-12 zł na sam obiad. Ja sie pogodziłam z kuchnią przy pomocy mojej mamy, która nauczyła mnie kilku jeszcze nieosiagalnym dla mnie niedawno rzeczy typu lane kluski i teraz jakoś idzie :)
Kupuje np 0,5 kg ładnej wołowiny, prosze panią, żeby mi w sklepie zmieliła 2 razy, dodaje jajko, namoczoną w mleku bułke, troche soli, czosnku, pieprzu i robie pulpeciki, gotuje je na wodzi i potem woreczkach osobnych mroze pojedynczo, analogicznie robie z mięsem z fileta z indyka, a do tego na parze kawałek łososia i dziele też na porcje, w ten sposób w godzine mam narobione mięska/ryb na około 2 tygodnie. Razem z rybko na parze robie warzywka różne i też dziele na procyjki i mroże, potem tylko ugotuje troszke ryżu, makaronu czy ziemniaka, rozmrażam co mi tam do głowy wpadnie i z tej kombinacji ma II danie. A zupe to kupuje jakąś mrozonke warzywną i gotuje albo tylko na wodzie albo na wywarze z jakiegos mięska dobrego jak mam, dorzucam takiego rozmrożonego wcześniej pulpecika, zabielam mu troszke śmietanką, zagęszczam mini kluseczkami albo kaszką kukurydzianą i gotowe. Przy okazji jest zupa dla męża :) Tylko ja robie tak że jak jednego dnia zupa słoikowa to drugie domowe, nastepnego dnia zupa domowa, drugie słoikowe, żeby mi sie od słoików nie odzwyczaił bo potem często dzieci nie chcą ich już jeść a na wyjazdy czy jak nie ma czasu to one są jak zbawienie.
Poza tym u nas obraza majestatu na mleko w dlaszym ciągu, owszem nie buntuje sie już tak strasznie i jak sie przyssa to 150 zje, ale raczej sie nie zdarza żeby zjadł więcej.
 
LOLISZA nie pomyślałam o tych zupkach mrożonych. chyba jak wrócimy już na dobre do domu to też o tym pomyślę.
chociaż mój je mniejwięcej tak jak Hubert RZUTKI i też myślę o tym, żeby mleka dawać 240, natomiast drugiego słoiczka to nie bardzo widzi mi się mu wciskać, bo w sumie jeśli on jest głodny co 4h, a jak mu daję obiadek to nie zawsze zjada cały to jest sens dawać mu więcej??
 
Chyba też będziemy musiały pogodzić sie z dwudaniowym obiadkiem,bo duży słoik(ugotowane przeze mnie i zamrożone danie) znika w okamgnieniu.Mleko nadal w ilosciach noworodkowych niemalże- je,nawet chętnie,ale małe porcje...Ja,tak jak Lolisza,zrezygnowałam z kaszek,żeby nie tuczyć.Z nabiału to jogurt grecki z owocami chętnie wciąga,czasem kupuję Bakusia,bo lubi.Do Danonków mam jakis uraz ,jakos mnie nie przekonują,wolę dać ten grecki.
A co do mleka,to przyszło mi do głowy,że może doprawic np. wanilią lub cynamonem?A nuż Frankowi zasmakuje?
 
no to moje dziecko chyba będzie takie jak ta sąsiadka LOLISZKI... bo obiadek to tak w zasadzie na siłę, chociaż zje chociaż, natomiast mlekiem się zajada
 
reklama
Happy dolewam mu na zmiane soku malinowago albo dosypuje kakao i chociaż nie wyje na widok butelki, wczoraj wieczorem szok bo wypił takiego z sokiem malinowym 240 ml, totalnie nieprzewidywalny z tym mlekiem jest wiec za każdym razem idzie duża porcja bo albo wypije 100 albo 240 i bądź mądry. Pocieszam sie że inne rzeczy bardzo ładnie zjada, owoce, warzywa, mięso, ryby i nabiał. Wszyscy mi tuką do głowy żebym sie cieszyła bo lepiej tak niż w dugą stronę, ale mi do szczęścia brakuje tych 2 butelek po 200 ml wypijanych bez kwękania, trzymania rąk i wycia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry