A u nas od wczoraj znow zabawa pt.: jak szybko Pawelek opluje mame, krzeselko,babcie i podloge w kuchni. Wszystko jest be, tylko mleko i mleko, i mleko...Zjadl dzis 1/4 duzego sloika obiadku, potem zaczal pluc jak najety, wiec wrzucilam zawartosc sloika do blendera i zrobilam papke, ale dalej plul...Zupy ble, owoce ble...Tylko wody sie napil.
Dla mnie te wszystkie ilosci jedzenia i roznorodnosci kulinarne, o ktorych tu czytam, to jakis kosmos. Parowki?Owsianki? Chelebek i jajecznica? No way. Pawel nawet mlekiem zageszczonym pluje. O owsiankach, mannach, kleikach i kaszkach mozna zapomniec.
Ja nie wiem, co to bedzie, jak On do zlobka pojdzie od jesieni. Bedzie glodowal:-(