reklama

Kącik małego smakosza

a moja Hipp to jakos najmniej. Od poczatku jadła najchętniej Gerbera. Dzisaj kupiłam DO RE MI. Ja dopóki mała zjada pół dużego słoiczka to nie gotuje. Często je dwa dania bo o 13 słiczkowe mama daje a o 16 je ze mną no chyba że nie dla niej. Od czwartku bedzie jadała w żłobku. Zostają tylko weekendy. A ponieważ ma przynajmniej 10 słiczków nakupowane to mam 2 miesiace z głowy.

A jeśli chodzi o surowe mięso to ja nie mam żadnego problemu do krojenia macania itp. Kocham tatara, nie mowiąc że jak mama robiła kotlety mielone wołowo - wieprzowe albo wołowe to musiała pilnować bo ja takie doprawione z buła palcem wyjadałam. Zawsze był strach że nie będzie z czego zrobić kotletów.
 
Ostatnia edycja:
reklama
a ja lubię ćwiartować kurczaka i inne mięska hehe, nic mi to nie robi.Mam fajny nóż do filetowania, także rach ciach i ptaszek pokrojony. Ja podaję na II danie słoiczki z hippa, ale ostatnio zjada tylko pół, więc przygrzewam tylko tyle. Jeśli widzę, że ma apetyt to szybko wstawiam resztę do podgrzewacza.
A zupki to sama gotuję, czasem rosołek z makaronem, a ostatnio jarzynowej narobiłam chyba z 12 słoiczków tych małych po deserkach,bo więcej nie zjada. Kupuję mrożonkę 9 składnikową z hortexu, dodałam kaszę jaglaną wcześniej ugotowaną i co drugi dzień całe żółtko, bo nie chce mi się każdy dzień połówkę dawać.

aha najtańsze słoiczki z hippa , są w carrefurach, bynajmniej u nas. W tesco o złotówkę droższe.
 
a ja sloiczkow przez te 10 m-cy moze z 10 kupilam,tak caly czas lecimy na moim gotowaniu.
a co do mies,ptakow itp to ja uwielbiam w kuchni gotowac,gorzej ze zmywaniem pozniej,ale taką kaczke pieczona z jablkami,pyzy i modra kapustą to robie z przyjemnoscia:-D
 
u nas dzisiaj wielki bunt na jakiekolwiek jedzenie :-( od rana Alicja zjadła tylko trochę jabłka, słoiczek królik z hippa i raz cyca. Wszelkie próby podania jedzenia kończą się rykiem i zaciskaniem buzi :no::-(:eek:
 
Makuc,u nas od dwóch dni podobnie- obiadki są "be",a zawsze pochłaniała je bez zmrużenia oka,aż cała chodziła z entuzjazmu,jak była sadzana w krzesełku i zapinałam jej śliniak.A teraz buzia zaciśnięta,kręci główką "nie",ledwo kilka łyżeczek uda sie jakimś cudem przemycić.Nawet mój obiad jej nie nęci,co kiedyś zawsze było obiektem pożądania.kanapkę dostanie- rozdłubie i pokruszy,a nie zje.Owoc- to samo- udryzie i wypluwa...mleko jedynie zostało i chrupki....A zebów tez nie podejrzewam,bo dopiero co druga jedynka górna wylazła do końca,a u nas te przerwy raczej długie są między kolejnymi parami ząbków...No,nic,chyba trzeba to jakoś przeczekać...
 
reklama
HAPPY jak bym o Młodej czytała. Kanapki niet, owoce niet, obiad [nieważne czy mój, czy ulubiony hippowski] po 3 łyżeczkach też niet. Na dobrą sprawę wczoraj na głodniaka spać poszła, bo kolacji jeść nie raczyła. może to skok? bo jak inaczej tłumaczyć takie zachowanie? no i z tym wypluwaniem też podobie mamy. Nawet jak cośtam uda się jej do buzi przemycić to zaraz wypluwa. Wczoraj musiałam 2xkuchnię sprzątać tak "kulturalnie" jadła to co się jej dawało.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry