reklama

Kącik małego smakosza

A moja dzis marchewka z ryzem i nawet zjadła deserek morela. Ogolnie dla owoców gotowa zabic ciekawe pokim to ona ma. Moj do tej pory sie smieje ze ja to nie do niecho przyjedzam tylko dla tych owoców. Najbardziej to lubie do tesciowej cała lodówka owoców arbuzy melony brzoskiwnie morele MANGOOOOOO!!!!!!!!! winogrona itp. A potem ja nic innego nie jem. Raz maz kupujac arbuza 7kg mowi ze to dla zony bo ona połyka w całosci i pokazuje na moj brzuch w 8 miesiacu. Tak sie ze sprzedawca smiali ze zjarałam cegłe i sie obraziłam ;-). A
Od niedzieli zapodajemy indyka. Ciekawe ja miesko bedzie wchodziło. Miecho tez za mama
 
reklama
Moj Adas to wysypki mial tylko troche, ale za to brzuszek bolal bardzo - gazy tak meczyly, ze dziecko pol nocy jeczalo z nozkami w gorze. Co za koszmar :/ Potem do tego doszly sluzowate kupy i troche zielonkawe czasami. A moja pediatra na te gazy, ze niektore dzieci "tak maja" i najlepsze jest mleko z piersi. Ale jak maly dostal takich boli i sluzowatej biegunki, ze nie spal caly dzien i pol nocy, to sie wkurzylam i poszlam do innej pediatry. Opisalam wszystkie objawy i powiedzialam jej, ze nie chce sluchac, ze on "tak ma" - nikt mi nie wmowi, ze to normalne. Na szczescie ta pani doktor zrozumiala i dala mi probke Nutramigenu. Powiem szczerze, ze jakas poprawa byla juz na drugi dzien, ale jeszcze sie dziecko pomeczylo 2 tygodnie! Ja juz zwatpienia dostawalam czy to napewno to - ale przez caly ten czas byly takie grudki mleczne w tej kupie - jakby sie organizm pozbywal tego bialka krowiego. Jak juz wszystko sie wyczyscilo, to nagle mi ktoregos ranka wstalo "nowe" dziecko - i wszystkie dolegliwosci ustaly.
Tylko jak ja teraz sobie przypominam, to moj maly cierpial praktycznie od urodzenia. Pamietam jeszcze w szpitalu, mimo zoltaczki, jeczal przez sen. Najgorzej bylo nad ranem - chyba najbardziej dokuczalo. Ehhh, jak sobie przypomne...
I gdybym miala wsparcie w mojej pediatrze, to moze bym jeszcze uratowala karmienie mlekiem z piersi, przeszlabym na diete. Ale potem, jak juz sie dziecko tyle wycierpialo i w koncu ten nutramigen podzialal, to nie moglam sobie wyobrazic ryzykowania z powrotem do mojego mleka. Zakonczylam wiec laktacje, zwlaszcza ze sie zblizal moj powrot do pracy. Powiem Wam szczerze, ze poczulam wielka ulge, ze mi odszedl obowiazek odciagania mleka....
Madlein, a te kupki to juz zawsze zielone zostaja na nutramigenie?
Natolin, po Pepti tez zielone sa? I ile kosztuje w Polsce Pepti? Bo Nutramigen to mi moja siostra mowila, ze 26 zl i 9 na recepte (nie mam szans jej dostac tutaj).
Dawidowe, ja tez uwielbiam owoce! A w ciazy tez ich pochlanialam takie ilosci, ze maz sie smial, ze maly sie urodzi w ksztalcie arbuza :-D Bardzo jestem ciekawa jak zareaguje na owoce, jak juz zaczniemy przygode z pokarmami stalymi...

I na koniec, Onesmile, trzymam kciuki za przespana (albo chociaz bardziej przespana) noc, moze Pawelek sie przestawi na dzienne jedzenie i bedzie spal w nocy. Na pewno Ci sie tez humor poprawi, jak sie wyspisz - wiem z doswiadczenia :) Niedospanie jednak powodowalo u mnie przygnebienie...a teraz jeszcze taka pora roku.
 
elizabennett prawie jakbym czytała opis naszej sytuacji, tyle, że u nas to mama mnie wypychała do lekarza, a ja twierdziłam, że lekarz mnie wyśmieje jak powiem, że dziecko płacze i boli je brzuch, bo przecież dużo dzieci ma kolki... głupia byłam i tyle! na szczęście mu krostki wyskoczyły, co mnie skłoniło do pójścia do lekarza, ale też mały na pewno od początku cierpiał, bo po przejściu na bebilon pepti od razu się zmienił...
a po pepti on ma kupki przeważnie zielone, ale nie zawsze, nie wiem od czego to zależy, bo przecież nic innego nie je ani nie pije. Pepti kosztuje u mnie 11 zł na receptę, ale nutramigen z tego co pamiętam to też podobnie i to jest refundacja 50% więc z 26 na 9 to dziwne :confused2: ale któraś jest tu taką szczęściarą (tylko która?przepraszam,zapomniałam), że za 5zł kupuje :-)
a u Was nie ma refundacji? a kupuje się w aptece?
 
dawidowe rozumiem, ale z drugiej strony już o tym pisałyśmy, ja muszę kąpać ma małego w emolientach, które są drogie i smarować nimi, dodatkowo do twarzy dostałam krem z apteki, który też tani nie był, plus maści robione na zamówienie, muszę wszystko w domu prać w proszku dla dzieci, a nie tylko rzeczy małego i wszystko dwa razy płukać. nie wydaje mi się, żeby taniej wychodziło, a do tego nie wiadomo czy dziecko z tego wyrośnie, więc uwierz mi, że lepiej płacić i 100 zł za mleko, ale mieć zdrowe dziecko
 
ja tam wszystko piore teraz w lovelli tylko dlatego ze zapas proszku spory a chce pomalutku zaczac prac małej w normalnym proszku. Nie chce małej przywyczajac a po drugie normalne proszki lepiej spieraa plamy.
 
reklama
w sumie juz jadła kaszke z biszkoptami na dobranoc ale okropnie nia pluła. Teraz zrobiłam jej 100 ml tylko ze ona zawsze po 10 marudzi i popłakuje bo chce jesc i spac. Wiec robie jej zawsze jakas kaszke (Sinlac, ryzowa z jabłkami, ryzowa z malinami a teraz manna) wypija 1/4 i zasypia na 30 minut a potem konczy jesc reszte.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry