Dziewczyny bardzo łatwo jest sprawdzić, czy dziecko ssie i je, czy jest mleko. Trzeba tylko wyciszyć wszystko w mieszkaniu i słuchać uważnie procesu ssania i dziecka.
Jeśli piersi nie są przepełnione (bo wtedy zalewają dziecko i nie musi prawie ssać), zanim poleci mleko, dziecko musi kilka razy na sucho pociągnąć (zazwyczaj mocno, bo jest głodne jak wilk, za każdym razem ;-)). Uruchamia pompę mleczną. I wtedy, po kilku ruchach, zaczyna się rytmiczne pociągnięcie i przełknięcie. I póki proces jest taki ciągnę-łykam, mleko leci. Jak dziecko zaczyna ssać kilka razy i dopiero wtedy słychać przełkniecie, to mleka jest mało i trzeba dać drugą pierś. Jeśli po wyssaniu obu piersi dziecko jest nadal głodne, to mleka faktycznie jest za mało i trzeba pobudzić laktację.
Piersi mają pamięć, produkują tyle mleka ile dzień wcześniej o tej samej porze. Żeby dały więcej, dziecko musi częściej i dłużej ssać. Pamiętają też godziny karmienia i przed stałą godziną zero zaczynają przeciekać i są pełne (choć tu jest kwestia indywidualna).
Nam udało się ustabilizować karmienie regularnie co trzy godziny z sześciogodzinną przerwą nocną . Zajęło nam to jakiś tydzień i teraz je codziennie w tych samych godzinach, można od Jagodzi ustawiać zegarki :-)