Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Misialina szczerze Ci współczuję ale najważniejsze, że wszystko się szczęśliwie skończyło. Ja jestem straszną panikarą i w takich momentach też nie potrafię myśleć racjonalnie - pewnie zachowałabym się podobnie jak Ty.Och Zołza...koszmar w biały dzień...pamiętam jakby to było dzisiaj...to był długi weekend majowy, dokładnie 10 lat temu (więc miał 1 miesiąc a nie 2) byliśmy u teściowej na grillu...mały spał w wózku...poszlismy spacrkiem do domu a mamy dość spory kawałek...a mały spał w najlepsze już chyba z 3 godz. Jak wróciliśmy do domu, wyciągnęłam go z wóżeczka i położyłam w sypialni na łóżku myśląc że zaraz się obudzi a ja będę mogła go nakarmić...poszłam więc umyć ręce...od odejścia od niego z sypialni do przyjścia z powrotem to było chyba jakieś 3 min...przychodzę żeby go rozebrać a patrze że on cały siny jest i ma otwarte oczka ale nie ma źrenic tylko same białe oczy...wpadłam w taką histerię że potem pamiętam tylko migawki...dobrze że mąż był w domu...wpadł do sypialni i wziął małego na ręce i zaczął mu dmuchać do buźki...ocknął się...zaczął płakać i znowu tracił przytomność...więc mąż znowu zaczął dmuchać i mały załapał oddech a poznać było po tym że zaczął ssać palec mężą...ale nie płakał...a my od razu do lekarza...jedna pani doktor stwierdziła że ma wadę serca...pojechaliśmy do drugiej która później prowadziła Benjamina do 3 r.ż i zrobiła szereg badań...od epilepsji po nerki itp....okazało się że prawdopodobnie to mogło być ZSŁ...czyli Zespól śmierci łóżeczkowej ale w porę zareagowaliśmy i było ok...chociaż póxniej zanosił się przy płaczu bardzo często...no taka to była historia...ja w tamtym momencie dostałam takiej histerii że robiłam głupie rzeczy: leżałam na stole, dzwoniłam na policję nie wiem po co...wierzgałam nogami i darlam się tak że wszyscy sąsiedzi słyszeli...mam nadzieję że nigdy się to nie powtórzy przy drugim dziecku...ale Wam nasmutałam
Czytałam już trochę na ten temat i kupię taki mocowany do pieluszki, a nie wkładany pod materacyk

