Witajcie!
mialam sie pochwalic rezultatami wizyty u alergologa... no wiec powiem tak.... troche mnie pani doktor... zdenerwowala... testy na gentamycyne i neomycyne wyszly negatywnie, wysypka.... pewnie po prowokacji (poprzednio mowila ze skoro przy pierwszej nie mial czegos takiego to raczej antybiotyki uczulily), kaszel... 10 dni wczesniej mowila ze suchy, alergiczny i zapisala singulair, a teraz juz mokry jest i dala nam skierowanie do laryngologa... a dla mnie ten kaszel jest caly czas taki sam...
do laryngologa sie nie odstalismy bo prawie wszystkieprzychodnie w opolu w piatek nie pracowaly, po 13:00 dostalam telefon z przedszkola, ze Jasiek ma prawie 39 st. temperatury, w pracy sajgon, ale do przedszkola polecialam, poczekalam na meza i pojechalismy do lekarza (w miedzyczasie znalazlam pracujaca przychodnie) i pan doktor zapisal antybiotyk... pojechalismy do apteki... na receptach 4 leki a pan wydawal nam to dobre 20 minut!!! najpierw poprosilam o probiotyk bez laktozy (nie pamietalam nazwy..) - nie mogl znalezc..., poprosil kolezanke..., nie dali rady, ja juz gotowa bylam zrezygnowac, bo Jasiek marudzil, ale pan poszedl po szefa... szukali i nie znalezli..., dobrze jednak ze szef sie zjawil - maz dzieki niemu nie musial zamiast wapna jesc tabbletek na jelita, a Jasiek dostal antybiotyk w zawiesinie a nie w dupnych tabletach!!! lei wydawal pan farmacuta, ale szefowi w ostatniej chwili nie spodobala sie dawka... zadzwonili do ekarza a ten ich opieprzyl z gory na dol ze recepty czytac nie potrafia... gosc dalby nam zupelnie inny lek i do tego w tabletkach!!! no ale koniec koncow Jas dostal antybiotyk i szaleje znowu ;-)
PS. choroba Jasia spowodowala ze nie pojechalismy do..... ;-) jeden plus tego calego zamieszania (ale za niecale 2 miesiace swieta....

)