reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Heheheheh widze bitwa na fotki futrzaków ;D Obie koteczki boskie :)
Ciekawa jestem jak to będzie z moim kocurem lekko postrzelonym zresztą. Jak będzie się nieodpowiednio zachowywał to problemu z oddaniem go nie będzie :) Mamy chyba z pięcioro chętnych .... Tylko strasznie żal będzie >:(
Dziecko powinno mieć zwierzaka bo inaczej egoista wstrętny z niego wyrośnie.
Nie wiem jak można nie kochać zwierząt, normalnie nie wiem ...
 
reklama
Mam od wczoraj humor podły jak nigdy :-[. Nie tylkonic mi się nie chce, ale nic mnie nie obchodzi, nic nie cieszy. Po rozwodzie kiedy chodzilam na terapię antydepresyjna miałam tak samo. Moze teraz to wraca? W nocy nie mogłam spac bo mały akurat wybrał sobie porę na szlenstwa. Skonczyło sie na tym , ze sklełam dzieciaka równo i popłakałam sie ze złości. Mąż po katach się chowa i z oczu mi schodzi. Dobrze ze syn na wczasach.... a własciwie to tez mnie wk. ze nie moge być tam razem z nim, ze nie widze jak sie super bawi. Dziadkowie funduja mu 1001 atrakcji a ja będe mogła tylko zdjecia poogladac. >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:( >:(

Szkoda gadać
 
Dzis w nocy znowu zdychałam. Mam tak serdecznie dosc tego dzieciaka w brzuchu, ze całe pozytywne uczucia gdzieś uleciały i pozostała tylko zlosc. najchętniej to bym juz go sobie sama wydłubała, chocby łyżką. Ta druga ciąza to fatalny okres w moim zyciu i nie moge sie doczekac konca. Najpierw mega mdłosci do 4 miecha, potem zgaga, bóle pleców i bioder a nadodatek terrorysta w brzuchu - mam wrazenie ze zkąś załapał scyzoryk i kroi mnie od srodka.... niech no ja dorwe tego co mu nóz dał.... >:(
 
Już niedługo żużaczku. Nie tak dawno ja nie mogłam doczekać się końca a tu już jutro maleńka 3 miesiące skończy. A dzisiaj pewnie Asiołka z maleństwem wypuszczą do domu. Czas szybko leci, tylko wtedy kiedy na coś czekamy pozornie stoi w miejscu.
 
Nie wiem jak zacząć. Straciłam dziecko. W piątek wróciłam z urlopu i poszłam na wizytę kontrolną, czułam się świetnie, nic nie podejrzewałam, ale lekarz nie wyczuł tętna. Poszliśmy do szpitala i zrobilismy usg, okazało się, że płód jest martwy, jego rozwój zatrzymał się na 11 tygodniu. Dali mi leki na wywołanie skurczów i musiałam urodzić to maleństwo. Dzisiaj wyszłam ze szpitala. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Brak mi słów, żeby wyrazić to co czuję...
Na pewno będę próbować znowu zajść w ciążę, ale bardzo się boję. Przyczyny na razie nie są znane i pewnie nie uda się ich ustalić.
Miło mi, że o mnie pamiętacie. Pozdrawiam Was wszystkie. Będę tu zaglądać czasem. Trzymam za Was kciuki, cieszcie się, że wszystko dobrze z waszymi maleństwami i nie narzekajcie (to do Żużaczka).
 
Gosik w takich sytuacjach nie da się nic powiedzieć, co było by adekwatne do tego co sie mysli, ja przynajmniej nie potrafię ubrac tego w słowa.
 
reklama
Nareszcie mam zamontowany przewijak - Tak wyglada w "stanie spoczynku" ;D
dsc007941mk.jpg


a tak w "stanie alertu przeciwkupkowego"
dsc007953ox.jpg


Za przewijakiem będzie stała kołyska. Może nawet dzis moj ojciec ja przywiezie. Jak tylko zmontujemy to wysle zdjęcie. Dzis rano posciel poprasowałam. Niewiarygodna sprawa, bo od paru miesiecy nie lubiłam się z zelazkiem.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry