Wspaniały urwisek. Zreszta można być damą, kiedy trzeba być dama- a w pozostałym czasie drzewa, czemu nie?
Dama prawdziwa ma zdrowy dystans do siebie, to podróbki sie stylizuja. U nas od razu poznac mieszczuchy, które kupiły domek na wsi- od razu maluja futryny i okiennice na wściekły niebieski, bo podobne to styl
" wiejski". A na płocie stercza garnki kamionkowe i dzbanki- bo kiedys widzieli na Filemonie i Bonifacym pewnie. I koniecznie korzenie między iglakami podsypanymi żwirkiem. Mnie to sie z Dwoma Księzycami Kuncewiczowej kojarzy, tak przekornie. Siedza mieszczuszki na kocu, popijaja kawę i grillują.
Kiedy zrobilismy swój dom zielonym tynkiem, pewna dama, która kupiła domek na wsi orzekła, że to błąd, trzeba zostawić surowe dyle, to takie stylowe. Mój mąz ja obsmiał. Komu o stylowośc chodzi? Po pierwsze praktycznośc...w styl sie obrasta mimochodem, jak się ma w miare normalny gust....szlachetnieje dom z wiekiem, nabywa dekoracji, patyny. Robić cos stylowego od razu, tylko aby trzymac sie stylu? Kupowac gotowe " stylowe" zestawy? Ustawiac, najmowac projektanta? Mieszkamy na wsi, to powinnismy miec kurna chatę z bali, z niebieskimi okiennicami, studnia z kołowrotem i kotem między obwieszonym dzbankami plotem?
Ha ha. Jak ja lubie francuskie zyrandole, prowansalskie kuchnie, angielskie sypialnie i szwedzkie łazienki! I do tego misz masz- malwy, liliowce, zioła, groszek, cynowe wiadra, konewki, piasek, kamienie, mech...
Jestem eklektyczna do bólu.
zMoja " stylowa" koleżanka, która ma biały pokój z białymi kanapami oświadczyła, że mój dom jest kiczowaty. Szczera prawda. ;D