reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Gosik - ciężarówce na wykończeniu ;) nalezy wsparcie! A co?
Jak namówisz Kalinkę na szarlotke z jajkiem, to Żużaczek obejdzie sie smakiem ;D A ja sobie myslę, że takie mniej posłodzone ciasto z jabłkami to Ci ani trochę nie zaszkodzi :D
Smacznego :P
 
reklama
zużaczk doskonale sie ma i bez jajek ;D. Mnie one do szczęscia nie potrzebne. :laugh: Jestem wyćwiczona przy pierwszym synku i diety mi nie straszne (byle nie odchudzające - te do gazu) ;D
 
Ha ha. Zrobie szarlotkę z samej esencji szarlotkowatości, pysznych antonówek, cynamonu, goździków, ciasto kruche jak btrzeba i chcecie jedzcie, chcecie nie jedzcie. Wszystkim starczy, mąz dowiezie dwie blachy. Przyjde bez dzidziusia, żeby miec luz i spokojnie plotkowac z każda babeczka.
zużaczku, czy twoja propozycja pozyczenia kojca aktualna? jestem w desperacji. Jonatan rozraczkowal sie jak szalony. Galopuje po prostu. Napatrzyl sie na twojego Witonia i teraz pelza po calym domu. Nawet, o vae- posadzony w lazience, zebym hm, hm mogla cos hm, hm. natychmiast dotarl do szczotki klozetowej. W przedpokoju wywąchal schody i wlazl na dwa stopnie. W sypialni zgroza. W kuchni horror. Wiec pozycz kojec poki mąz niezrobi barierek!
 
Dostałam od teściowej reklamówę ogórków, nie chce mi się robić przetworów, macie jakieś propozycje na 100 dań z ogórka? Mam też duuuużo pomidorów, ale na nie mam jakoś więcej pomysłów :)
 
Minia, ja ogórki to tylko w mizerii i jako korniszonki. Ale z pomidorów to da sie mnóstwo zrobić! Obsmażac je w jajku i w bułce. Faszerować. Robić na zimno sałatki i na gorąco zapiekanki. Miszmasz robić( kroić w kostke z papryka i cebulka i kiełbaska i zalewac jajkiem ze smietanka i zapiekać, na to ser może być...). Nie wiem, wymysl coś. Przepisów masz setki na kulinarnych stronkach.
Co do mnie, to ostatnio jemy makarony, lekko wchodza w te upały.
I non stop kompot....papierówki w każdej postaci. Fasolka szparagowa. Matko, uwielbiam lato!
 
padam na pysk
zakupy, sprzatanie, cały dzien kolezanka była u Boguchy, Witek, pies... i artukul musiałam skończyc.....
 
Wrócilismy!!! Było cudownie, pzryjechała moja siostra ze swoją córeczką i był ubaw na całego. Mikołaj okazał się niezłą zabawką dla Leny, ciągle go całowała i głaskała. Wogóle fajna z niej babeczka. Zostałabym jeszcze, ale jutro idę do endokrynologa, a w niedzielę idziemy na wesele do Supraśla. NIe mam w co się ubrać :(, kasy brak,więc nie ma mowy o zakupach :( :( :(.
Dzięk Bogu Mikołajowi minął katar i kaszel, ale z kolei oczko lewe zaczęło ropieć, nie pomogła, ani Biodacyna ani przemywanie rumiankiem. Poprosiłam o przepisanie mi kropelek, które przypisała okulistka przy poprzednim oczku (Tobrex) i pomogły. ;D
Mikołaj robi się coraz słodszy, potrafi gaworzyć cały dzień, nie zawsze z zadowolenia. Cały czas siedział by na rękach, a waży już pewnie ok 10 kg, mały szantarzysta z niego.
Dopisuję się do listy na odwiedki, nie wiem co mam przynieść, nie mam zdolności kulinarnych :laugh:. Może spróbuję jakieś ciasto, ok? Nie wiem jeszcze co zrobić z Mikołajem, ale pomyslę.
Idę poprasować, nadrabiam 2 tygodniowe zaległości.
 
reklama
Mania, witaj w domciu.
Jak to co zrobisz z Mikołajem- wexmiesz ze soba. Bedziemy go zabawiać. jakieś dzieci musza byc na odwietkach, żeby nie bylo nudno. Ja bede miała wolne kolana, to go wrzucisz do mnie. Prasowanie nadrabiasz? Ha, Brunhildo. Wiesz, co ja mam do nadrobienia? Przez te przetwory dom dostał zadyszki i gospodyni tez. Od paru dni nie sprzatane, wyobrax sobie przy 4 chlopach. Dwie pralki prania. Pokój chłopców w uroczym nieładzie. Niewyniesione sloiki (n czekają na etykiety, etykiet nie mam kiedy wydrukować). Bukiet lekko zasechnięty, nie chce mi sie na kompost wyniueśc bo sie sypie....i jeszcze się nasypie na dywan...nie chce mi sie gazety podłożyc...nie chce mi sie logicznie pomysleć...szaleje w ogórkach. Juz mam dośc. A moja teściowa( Bóg ci zapłać kobieto) wczoraj przyniosła kurę z pierzem do oskubania, na szczęście zarabana. No , sama ja oskubała i wypatroszyła. Ale za to dzis będzie robić pasztety. ::)
A jeszcze chcę ukorzeniać bukszpany. I przesadzać funkie. I pielic chodnik. I ty- maniu Brunhildo- smiesz mówić o jakichs tam smiesznych zaleglościach! Dwutygodniowych!
;D ;D ;D
O Żużaczku to juz nie powiem. Koleżanka u Boguchy. U mnie na codzień 6 sztuk koleżanek i kolegów stołuje sie, biega i wrzeszczy. Wczoraj robili alchemię. Co robicie, pytam ostroznie? Alchemie.- odpowiada umorusana blondyneczka. Zabrali mi pędzelki do akryli, w tym zeróweczkę za14 zł. Nie powiem w jakim stanie wróciła. Zero włosków na pędzelku!
Ta alchemia to bylo malowanie kamieni....moimi akrylami....
Oprócz tego świsnęli mi rondelek do sosów. Niebieski. I dwa ukochane wiaderka cynowe.
A mąż pojechał bez sniadania do pracy wic jestem zła i pisze do was. Ha, ha! Mężczyźni! Nienawidzę was!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry