Wrócilismy!!! Było cudownie, pzryjechała moja siostra ze swoją córeczką i był ubaw na całego. Mikołaj okazał się niezłą zabawką dla Leny, ciągle go całowała i głaskała. Wogóle fajna z niej babeczka. Zostałabym jeszcze, ale jutro idę do endokrynologa, a w niedzielę idziemy na wesele do Supraśla. NIe mam w co się ubrać

, kasy brak,więc nie ma mowy o zakupach

.
Dzięk Bogu Mikołajowi minął katar i kaszel, ale z kolei oczko lewe zaczęło ropieć, nie pomogła, ani Biodacyna ani przemywanie rumiankiem. Poprosiłam o przepisanie mi kropelek, które przypisała okulistka przy poprzednim oczku (Tobrex) i pomogły. ;D
Mikołaj robi się coraz słodszy, potrafi gaworzyć cały dzień, nie zawsze z zadowolenia. Cały czas siedział by na rękach, a waży już pewnie ok 10 kg, mały szantarzysta z niego.
Dopisuję się do listy na odwiedki, nie wiem co mam przynieść, nie mam zdolności kulinarnych :laugh:. Może spróbuję jakieś ciasto, ok? Nie wiem jeszcze co zrobić z Mikołajem, ale pomyslę.
Idę poprasować, nadrabiam 2 tygodniowe zaległości.