Cześć dziewczyny!
Jeszcze nie posypałam się (niestety). Jakoś tak albo ochoty na siedzenie przed komputerem nie miałam albo mężuś go okupował.
Męczą mnie codzienne telefony i smsy czy to już i chodzenie z tym wielkim brzucholem też.
Wiecie, po świętach byłam u gina. Niestety Arciszewskiego wtedy nie było więc poszłam do innego, który tam pracuje. O ile pamiętam Zbroch ma na nazwisko. Lekarz bardzo miły ale zaniepokoiło mnie, że jak zrobił mi usg (tym samym aparatem co miałam robione poprzednio) to okazało się, że dzieciątko zmniejszyło mi się. Zobaczymy który z nich będzie bliższy prawdy. No i szukam gina, który zaopiekuje się mną później. Arciszewski jest ok ale to nie do końca taki lekarz jakiego oczekuję, więc szukam.
Pozdrawiam i jak już coś będzie się działo to dam znać lub poproszę mężusia żeby zrobił to za mnie.