Gosia, podniosłaś mnie na duchu ;D ;D ;D Bo wczoraj moje koleżnaki, to był 13 :

No i zaczęło sie od rana. Najpierw źle sie poczułam, potem wstawiłam pranie pieluch i wrzuciłam frotte prześcieradło seledynkowe, sprawdzajac przedtem w gorącej wodzie czy nie puści koloru. Pranie na 40 st, wyciagam - pieluchy są bielusienkie, ale z odcieniem ...seledynkowym, więc ja znowu nastawiam pranie tym razem na 60 st, kolor sie nie zmienił. Wieszam pranie -zwaliłam termometr zewnętrzny, poszedł w drobny mak. a na koniec ta historia z koszulką. Rozryczałam się i powiedziałam, że prasowac nie bede, bo pewnie sie poparzę, albo coś spalę. Na zakupy nie poszliśmy, bo maż się śmiał, że pewnie na prostej drodze orła wywinę, albo mi cegła na głowę spadnie. No i jakoś szczęśliwie dobrnęliśmy do nocki.
Dziś od rana w biegu. Na poczatku wyniki, potem zakupy z rodzicami w auchan, znowu zaszalałam, ale tyle rzeczy się pokończyło, że hoho. Teraz dychnę, ugotuję obiad, potem do doktora, potem do apteki i do szkoły rodzenia. Jak to wszystko zrealizuję, to bedę szczęśliwa. Harmonogram wypisany na kartce i tylko wykreślać...
Powalczę moze z tą koszulką. Czym to oskrobać? Próbowałam gabką mokrą, takim wałkiem gumowym pojeździłam, ale cholerstwo się trzyma jak głupie. Gosia, jak coś wymyslisz, to daj znać
Aha, dzis w nocy też miałam bolesne skurcze, ale przynajmniej brzuch mnie przestał boleć. Pewnie panikuję. Ale niech mnie pecjalista obejrzy, bo te wszystkie wczorajsze problemy, to pewnie z nerwow, że coś jest nie tak...