Kalina
Matka synów
Aha...Zużaczku...można o jednej rzeczy mowic dwoma językami. jesteś panią domu, mamą domową....nie garkotłukiem. Nie slużysz, ale dzielisz się miłością w garnkach...ja tęsknię za swoimi obiadkami...dzis przyszlam z pracy...siedemnasta...żadnego jedzenia dla mnie. Pyzy z torebki sobie gotuje,. Od 7 rano na nogach. Dzieci jedza w szkole, teściowa w drugim domu z teściem...o mnie nikt nie pomyslal serdecznie...i tak stoje przy tych pyzach i wspominam z rozczuleniem szarlotki....lasagne....zaraz zamiast pisac papiery zabieram sie do szarlotki. Choc pekne to upieke.Żal m i zaniedbanej rodziny. Biedny mąz jajecznice zjadł na stojąco i znow polecial do pracy....
Magdalenka, ciesze sie że moje uwagi cie zachęcaja. Ty mnie zachęcasz! Tak samo Żużaczek...Gosik...Minia...Zanim obiad zjadlam, do was zaglądam. :-))
Magdalenka, ciesze sie że moje uwagi cie zachęcaja. Ty mnie zachęcasz! Tak samo Żużaczek...Gosik...Minia...Zanim obiad zjadlam, do was zaglądam. :-))

Telepatia transcendentalna. Szarlotka piecze sie...kuchnie wymylam...w przypływie zlości i okna...zdjęłam firanki upstrzone muchami. Kapie teraz malucha i kłade spać..i zupę ma na jutro nagotowałam. Napisze wiecej wieczorem, jak maluch zasnie. Żużaczku.