reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Żyje żyje choć dziś taki wieczorny dołeczek mnie złapał bo czuje sie nieatrakcyjna i ogólnie nieporadnnie słoniowa:-( i stad moje smuteczki....
generalnie czuję się dobrze i mieszkanko wygląda cudnie i dobrze sie w nim czuję i wspaniale mi się spi :-)
także wszystko jest na dobrej drodze:-)
 
reklama
Cześć, dziewczyny. Gratulacje dla Betty. Też chciałabym dziewuszkę...Pełnia szczęścia, już być w domu. Ja po ostatnim porodzie uciekłam ze szpitala na własne zyczenie, bo chcieli mnie leczyć na cisnienie, serce itd...a to były tylko nerwy, w drodze do domu wszystko odeszło- ból głowy i serce i wszystko. Szpital jest miejscem traumatycznym...ale czasem trzeba, w domu cesarek nie robią...Co do mnie, to wolałabym urodzić naturalnie, ale nie mogę. Jestem skazana na tę " przyjemność". Nie mogłam pisać, miałam gości i nijak było wymknąć się, teraz też na chwilkę. Zaraz idę na dwór, do ogródka. Czekałám na tę wiosnę jak na prezent od Boga, należę do ogrodowych maniaków, mam wielki plac koło domu i ciągle coś sadzę, pielę, przycinam. Teraz lekarz zabronił kopać i grabić, ale codzienne wędrówki i patrzenie, co się rozwinęło, to mój rytuał. Pozdrawiam wszystkich, dziękuję za miłe powitanie. Jak wyskrobię troszkę czasu, napisze o sobie. Na razie .

 
Wrocilam na maxa dotleniona i kosmicznie zmęczona. Zaraz ide spać. Asiolku, Ty wiesz, że ja tez bym chętnie wszystkie lustra porozbijała >:(
 
Dziś robiłam sobiei test na tol. glukozy. Tak jak myślałam, nie jest źle dla kogos kto tak jak ja uwielbia syropki pić. Tyle, że mnie potem zgaga darła jak cholera. Wyniczki za to pokazowe. Bezalkoholowe ;-)
 
Czesc Dziewuszki. Ale mamy piekna jesien tej wiosny normalnie az chec do zycia ucieka:( Oprocz tego na weekend odwiedzila mnie moja siostra z rodzinka. Przyjechali chorzy i zostawili nam w prezencie okropne przeziebienie. Narazie zalapala je Iza. Biedulka wczoraj rano prawie 39 stopni. Nos zawalony cala noc nie spala tylko plakala. No a ja razem z nia na nogach:( Dzisiaj jest juz ciut lepiej. Przynajmniej goraczka nie tak wysoka. Nawet paracetamolu nie dawalam. Moze organizm sam zwalczy. Nie wiem tylko czy sie obedzie bez antybiotyku. Bo mamy wypisany wykupiony tylko mam sie wstrzymac z dawaniem dopuki stan Izy sie nie pogorszy. Ale odpukac w niemalowane jest ciut lepiej.
Żużaczku dziekuje za pamiec w zwiazku z pajacykiem. Tak jak mowilam odbiore go po powrocie meza.
A ja jestem na etapie oduczania Izy lania w pieluchy. Jutro mija tydzien jak zaczelam ale wiekszych postepow nie widze. Nadal nie prosi. Jak ja wysadze w pore to zrobi do nocnika a jak nie to mam zasikane ubranie do prania. Buuuuuuu ona niedlugo bedzie miala 2 lata:( i nadal najchetniej biegalaby w pampersie.
A ja zaczynam strasznie tesknic za mezem. Dostal prace wiec wraca dopiero w polowie czerwca. Wiem ze powinnam sie z jednej strony cieszyc ale nie potrafie.

Ok zanudzilam Was pewnie na smierc:) Sry ze tak dlugo . Zycze nam wszystkim lepszej pogody
 
Agak pogoda faktycznie fatalna, ledwie z łózka wyszłam. Sidzę i ziewam. Syn miał pojechac dziś ze szkoła do Białowieży na wycieczkę. Nie pusciłam go , bo to głupota włuczyć sie po lesie takim deszczem. Niech inni mokna.
Co do nocnika - mój syn konsekwentnie odmawiał az poszłam po rozum do głowy i wymyslilam na niego haka. (nic nie dawało wysadzanie - robił i tak kiedy chciala, a nie wtedy kiedy siedział na nocniku). Mój sprawdzony sposób: poczekałam na ciepłe dni i przestałam mu zakładać pieluchę. Jak mu pare razy poleciało po nogach i zrobiło się "nieklawo" to w pare dni mialam dzieciaka nauczonego siadania na nocnik ;D. Z tym, że papmpersy miał zakladane tylko na noc, caly czas chowalam go w tetrowych - a podobno w takich pieluchach dzieci szybciej sie ucza.
 
Cześć dziewczyny!
Dziękuję za gratulacje. Mam dzisiaj wisielczy humor :( , właśnie wyjechał mój mężuś i zostałam sama z dzieciaczkami. Od wczoraj prawie cały czas ryczę po kątach, ale muszę jakoś wziąć się w garść. Kurde dlaczego u nas z tą pracą jest tak że albo jej nie ma albo jest ale płacą tyle, że ciężko wyżyć. Wiem, że jemu pewnie jest jeszcze ciężej bo z dala od dzieci a zwłaszcza naszej córci, w której zakochał się. Jak na nią patrzy albo trzyma na rękach to mu tak oczy błyszczą... Przy chłopakach aż tak nie błyszczały chociaż też ich bardzo kocha.
Współczuję Żużaczku śmierci dziadka. Zawsze najbardziej boli jak odchodzą Ci, których kochamy.
Pozdrawiam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry