Dostałam od taty:
Warszawiak, Slazak i Kaszub na wakacjach w Egipcie plynac lodka
wylowili z wody gliniany dzban z dziwna pieczecia. Zlamali pieczec no
i oczywiscie z dzbana wylecial dzinn. "Dobra, uwolniliscie mnie, to
macie wasze trzy zyczenia. Po jednym na kazdego starczy."
Kaszub: "Ja tak kocham Kaszuby... niech zawsze woda w jeziorach bedzie
czysta, ryb pod dostatkiem a turysci porzadni i bogaci."
Dzinn: "Nudnawe zyczenie, ale jak chcesz. Zrobione."
Warszawiak: "Wybuduj dookola Warszawy ogromny mur zeby odgrodzic moje
miasto od reszty tego zacofanego kraju i zeby zadni wsiowi mi tu
nie przyjezdzali."
Dzinn: "OK. Zrobione."
Slazak: "Powiedz mi cos wiecej o tym murze."
Dzinn: "No, otacza cale miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr
i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz sie nie przesliznie."
Slazak: "Dobra. Nalej wody do pelna."
Statek pasażerski przepływa obok maleńkiej wysepki, na której brzegu
skacze, wyma****ąc rękami długowłosy, brodaty mężczyzna, odziany w strzępy
ubrania.
- Co to za człowiek? - pyta kapitana jeden z pasażerów.
- To jakiś psychopata! Od dziesięciu lat, gdy tędy przepływamy, on skacze
i macha nam jak starym znajomym.
-jak wygląda kaczyński w spodniach giertycha???
-...z rozporka
Mąż wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go żona:
- Oj Ty mój biedaku... Znowu całonocne zebranie?
- No...
- Daj płaszcz... Masz szminkę na policzku... zaraz
wytrzemy... pewnie znowu ta stara księgowa wycałowała cię w pracy
- No...
- Masz też szminkę na kołnierzyku... pewnie ktoś cię
brudził w autobusie... nie przejmuj się
- No...
- Ściągaj te łachy i kładź się spać. Musisz odpocząć
biedaku...
- No...
- Jesteś podrapany na plecach... Znowu wpadłeś na ten krzak przed domem
- No....
- Stefan! Ty masz na sobie damskie majtki!
- No to teraz kombinuj...
Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka. Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę, położyła - będzie się lepiej wchodzić".
Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć
intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej. I
skończyło się na kompletnym upoju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - Instruktora...
I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
- "Jedziemy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną."
Najnowocześniejszy Bank świata, super kozacki sejf.
Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu
zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i
dwóch Polaków znanych z tego, że ukradli księżyc.
Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty
i jeśli po zapaleniu światła sejf bedzie otwarty, ekipa może zabrać
zawartość.
Pierwsi próbują Francuzi, światło sie zapala-nie udało sie.
Drudzy Amerykanie, swiatlo sie zapala-nawet sprzętu nie zdążyli wyjac,
trzeci Niemcy, światło sie zapala- nic...
Kolej na Polaków, swiatlo gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić
światło-nic, próbują po raz kolejny- nic...Z mroku słychać tylko cichy
szept...
- Jarek, mamy tyle hajsu na co ci jeszcze ta żarówka??
Taksówkarz w Warszawie złapał klienta - Japończyka.
Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... coś go minęło ...
Japończyk podekscytowany:
- Toyota... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka... kul
Taryfiarz wkurzony mocno, ale nic, jedzie dalej, nagle ziiuuuuu... znowu coś śmignęło bokiem. Japoniec z uśmiechem:
- Honda... Made in Japan.... Sibka, mnostwo sibka !!
Taksówkarz z pianą na ustach jedzie dalej.
W końcu dowiózł klienta po kilku podobnych przypadkach i mówi:
- 400 zł
Japoniec zdziwiony:
- Ciemu tak duzio? Taki krótki kurs?
Na to taksówkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka .
Głęboka noc. Długi dzwonek do drzwi:
- Kto tam?
- Policja.
- A nikogo w domu nie ma!
- A kto odpowiada?
- Nikt nie odpowiada. Pewnie się przesłyszeliście!
- A światło dlaczego się pali?
- Już gaszę.
Tego dnia sluzba zapomniala przygotowac papiezowi Benedyktowi XVI fonetycznego zapisu pozdrowien dla polakow.
Papiez patrzy, a tu na placu pelno bialo-czerwonych flag sygnalizujacych wieksza niz zwykle ilosc Polaków na placu, do których nalezy przemowic.
Papiez siega po swoja stara biblie, przechowywana od czasow mlodosci, w nadziei, ze znajdzie tam jakies zrodlo inspiracji.
Otwiera na chybil trafil patrzy... CUD, kartka z tekstem po polsku.
Wyciaga ja i czyta:
"Obronicy Westerplatte! Poddajcze sie! Dalsi opur nie ma sensu!"
3 stycznia 2006 r. W akademickiej stolówce rozmawia trzech studentów
- Ja Sylwestra spedzilem na "Kanarach". Mówie wam, super laseczki, kapiel w morzu, drinki z parasolkami, cudo. - zagaja pierwszy
- A ja - przechwala sie drugi - bylem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione od mrozu, grzane wino do lózka, cos wspanialego.
A co ty robiles ? - pyta trzeciego
- A ja siedzialem razem z wami w pokoju, tylko nie palilem tego świństwa.
Kalinka bolg odwiedzę, tylko dla tego, że jest Twoj.
Ale teraz biegne pisac artykuł o kosmetykach.