reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Kalinko wiesz co?
Spotkałam taką pewną panią w pociągu, kiedys uczyla w przedszkolach i akurat chyba moją siostrę w 5 i 6 latkach i ja zapamietałam bo bardzo faaajna kobitka
a teraz uczy w Narwii, ma zerówkę i chyba nauczanie początkowe
taka też mała kobitka i krótko ścięta -kojarzysz ją?
bo ja sie zapytałam czy zna ciebie i powiedziala że tak, tylko ja twego nazwiska nie znam ale imię jej powiedziałam
i oczywiscie ciebie nachwaliła co i ja to wiedzialam :-)
bardzo było jej miło że ja pamietałam :-)
 
reklama
no ślubny, siedziałam po weselu w holu w fotelu i nie dałam się rady ruszyć
i wiesz co powiedziala ze bardzo sie cieszy ze w Narwii tam pracuje bo rodzinna atmosfera i w ogole
i juz nie chce pracowac w hajnówce
ale mnie na wspominki zebrało
 
skończyłam
200ef2897e7c6bbfmed.jpg
 
U nas jak zwykle czyli choroba goni chorobę. Wiecie juz nie wiem czy śmiać się czy płakać. Zaczęło się od Izy. Przyniosła z przedszkola wirusa anginy (najpierw myślałam że zmarzła na sankach). tak jak pisałam temperatura nie do zbicia ble ble ble. Po Izie zachorował Karol. U niego ból głowy katar. Silny organizm sam sobie poradził. Poźni8ej mój ból gardła. Przez 2 dni nic nie jadłam tylko piłam bo gardło opóchnięte i bolące że nic nie dałam rady przełknąc. Na trzeci dzień poprawa. Hurra pomyślałam że tez mam silny organizm więc się udało. Wczorajszej nocy Patryk dostał 40 stopni gorączki. Ale nie było źle. Po panadolu przespał noc do końca. Około 9 znów gorączka. Zadzwoniłam do pediatry powiedziała żebym do niej do domu przywiozła Małego. Pojechaliśmy. Osłuchowo idealnie gardło tylko troszkę zaczerwienione ale za to idą czwórki. Ucieszyłam sie że to tylko zęby no i że Patryka organizm wzmocnił się i nie złapał bakcyle. Pojechaliśmy na obiad do moich rodziców i się zaczęł. Dałam 1 łyżkę zupy zwymiotował. Ja mu mierzę gorączkę 37 - no cóż nie jest głodny tak pomyślałam. ale dosłownie 20 min później Mały rozpalony 40 stopni do domu. Ponieważ przejeżdżaliśmy obok pogotowia mówię do męża zajeżdżamy. Tam pani doktor ze stoickim spokojem oznajmia że dziecko ma anginę ropną. Ja jej mówię że byłam u pediatry rano i było tylko lekko zaczerwienione gardło. A ona mi na to że to normalne przy anginie. Ponieważ Mały ne jest w stanie nic zjeść z łyżki dostaje zinacef w zastrzykach. Ja dzisiaj w nocy wogóle nie spałam bo mały tylko na rękach mi spał a temperatura skakała od 40 do 34. Ja tez już mam temperaturę wiec jednak wirus silniejszy ode mnie. Wiecie teraz już wszystko co u mnie. Ehhhhhh.
Pozdrawiam
 
Żużaczku mam nadzieję bo ostatnie 5 miesięcy to u nas jakiś horror chorobowy. Jeszcze się przed chwilką dowiedziałam że zaraziła się tym ode mnie cała rodzinka mojej kumpeli która spotkałam na ulicy i porozmawiałyśmy dosłownie 3 min. Jakieś zarazliwe cholerstwo
 
reklama
to ja dwa lata temu cos takiego mialam. lekarz kazała mi jesć z jednorazowych talerzy, jednorazowymi sztudźcami i pić z jednorazowych kubków.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry