Jo-an-no, imienniczko Joanny Stirling, mojej drugiej polowy kobiecej duszy.
:-)
Echhh...
Tyle ci powiem.
:-)
Pożarłszy wspaniały obiad, upichcony przez teściową ( surówka z kapusty GENIALNA) napawam sie popołudniem.
dzieci nakarmione, mąztez, teraz capucinko- albo- uwaga zużaczku- TA kawa, TA własnie, najlepsza, po stówie za torbę. :-)
Sprawdzilam jedna klasę, zostaly mi dwie klasy. TZN sterty klasówek dwóch klas.
ale zaraz jedziemy do czeremchy z przystankiem w Hajnówce, której nie lubie, i która nazywamy Pekinem ze względu na makabryczna ilośc narodu na rowerach, ze stoicka obojętnościa na przepisy pchającego sie ulicami.
W H. zajedziemy do Biedronki nabyc grę Dino: intruzi w ogrodzie, o ktorej Sredniak marudzi od tygodnia.
Napisze wam wieczorem, szczegolnie Mani, jak wygląda Czeremcha w topniejącym sniegu.
Co za poetycka nazwa- uwielbiam kwitnące czeremchy...
Gosik, smacznego. U nas wczoraj byly placki. :-)