Tuśka ja bym chciała być na twoim miejscu...a tak jeszcze do listopada czekać- uff...Wczoraj koleżanka zaesemesowała, że za 2 tygodnie ma termin, zdziwiona, bo myslała, że to dłużej potrwa...Szybko mija ta ciąża. Ale staram się wykorzystać swój czas- czytam, siedzę, kwiatki podziwiam, słucham Enyi. Potem będzie urwanie głowy i znów nocki nie spane....
Widziałam kołyskę Żużaczku, ładna, ja mam po chłopakach łóżeczko całkiem dobre, więc nowego nie będę kupować. W sumie i ciuszków mam sporo i kocyków, zawsze zostaje. reszte dokupie potem. Jakoś teraz nie chce mi sie kupować nic- nie z powodu przesądów, bo nie wierzę, ale nie czuję chęci. Nie ciagnie mnie. Nie wiem nawet czy to mały czy mała. Wszystko jest ukryte. " Choc powstałem w ukryciu, utkany w głębiach ziemi..._ jeszcze myslę o sobie- ja, moja ciąża, mój brzuszek, a nie- dziecko, dla dziecka. Na dziecko przyjdzie czas, tak myślę. Na razie mam problem- co zrobić z paskudną cerą? Obsypuje mnie jakimś ni to trądzikiem ni pryszczami. Poszukam na stronkach o urodzie. A- i fryzjera chce zaliczyć. I Michaela Buble'a kupić i nowe ciuszki. I kwiaty na taras...Dzidzius poczeka na swój czas.