reklama

Kto po in vitro?

czyli najlepiej transfer robić w 5 dobie? w sumie od czego to zalezy w ktorej dobie zrobia? lekarz mowil ze robi się w 2,3 lub 5
To nie jest tak , że najlepiej. Bo to jest jakaś tam statystyka, która nijak się ma do rzeczywistości ivf.
To zależy od kliniki, ale też od ilości zarodków. Jak masz dużo ( co w naszym przypadku jest pojęciem względnym ) to czekają do 5 doby żeby wyselekcjonować tego względnie najlepszego. Ale pamiętaj, że to nie ma reguły. Bo czasami te z 3 doby się przyjmą a z 5 odpadna
 
reklama
to raczej embriolog decyduje albo lekarz w której dobie podaje zarodki... my nie mamy na to wpływu.
witaj Truskawka :)
ja też leczę się w Krakowie, ale w Parens. na umówioną wizytę zwykle wchodziłam z 2-godzinnym opóźnieniem... lekrz prawie nic nie mówił... no ale udało się, to jest najważniejsze :)
 
Kochana chyba dobrze się czujemy, aczkolwiek zaczynam się martwić bo mały od wczoraj jakoś taki mało ruchliwy. Przedwczoraj fikał jak szalony a wczoraj i dziś tak ledwo ledwo, ale ja chyba przewrażliwiona jestem. Może to przez to że ciągle latam, bo kupiliśmy mieszkanie i teraz ciągle remont wiec a to do sklepu a to znowu na mieszkanie. Nawet nie ma czasu sie położyć i odpocząć
eeee to znajdź ten czas kochana! :p
Niech mąż biega, rodzice? siostra? Przyjaciółka :D A Ty się wyluzuj troszkę!
Mały pewnie wypoczywa za Was dwoje ;) stąd mniejsza aktywność
 

Moniś
jednak poszłaś! Dzielna dziewczynka :* A po za Kościołem, jak było..?hmm?

Nooo ... :O
Chyba pomogła "rozmowa z M" na noc przed. Zaczęło się od tego, że powiedziałam mu ,że nie chce mi się do kościoła iść, trochę mnie wkurzył, bo zaczął, że nie wypada, że on cały czas sam do jego rodziny itd. I od słowa do słowa zrobiła się wojna straszna.. wyrzuciłam mu wszystko, że się źle czuję w jego rodzinie, że ja jestem jego żoną i musi trzymać moją stronę (chociaż trzyma), napiłam się wina, ryczałam. Boże. On zaczął płakać też czy ja nie widzę, że on ma w dupie swoją rodzinę, że najbardziej zależy mu na mnie i dziecku, że on chciał zrezygnować z bycia chrzestnym dla mnie (!), że jak chcę to może się odwrócić od rodziny całkiem :O Ale powiedziałam, że to nie o to chodzi tylko boli mnie jak jedziemy tam, a on od razu do dzieci, nosi je, a ja siedzę jak ten kołek i czuję się źle, że kolejne święta on nosi czyjeś dzieci na rękach, a nie nasze i, że tak się ekscytuje..
Czepiłam się nawet tego, że ubiera na chrzest koszulę z naszego ślubu, że chciałam, żeby następną okazją był chrzest naszego dziecka.. takie durne rzeczy, a tak mnie bolały......

Powiedziałam, że jego rodzina nie rozumie sytuacji itd.. on mi wyrzucił, że na święta mój wujek powiedział mu, że sypie piachem :p No to się już zamknęłam:p Nerwy, stres, ryk, powiedział, że mam siedzieć w domu jutro cały dzień i mam nie iść w ogóle... i tak od słowa do słowa, doszło do porozumienia, że się przytuliliśmy, rano zdziwiony, że ja się zbieram. Łyknęłam relanium i byłam mega spokojna... :) Najlepszą nagrodą było dla mnie to, że brat M. jak wychodziłam wziął mnie na ręce(tak jak po naszym ślubie) i zaczął podrzucać do góry, ściskać i całować, powiedział, że nam bardzo dziękuje.. W sumie zrobiłam to dla M. i dla niego.. i warto było.. choć do dziecka się nie zbliżałam, do zdjęć nie brałam na ręce, tylko na początku w domu coś tam się pochyliłam,. a dzieci było tam tyle, że głowa mała, potykał się człowiek o nie :O z tego 3 noworodki! Relanium pomaga, warto łyknąć, na pewno jestem zdrowsza niż gdybym go nie wzięła.

Pomogło też to, że M. wcześniej, przed kłótnią powiedział, że chce adopcji i chce już się zapisać i nawet jak już się zapisujemy to nie ma opcji się wycofać, gdybym zaciążyła, że chce adoptowane i biologiczne. Jakaś nowa opcja, może łatwiej mi wtedy będzie liczyć na cud.. i podejść do tego czwartego podejścia.. Taka sytuacja;D

Haha dobra, mogłam Ci to napisać na privie ;D sory laski;D
 
Nooo ... :O
Chyba pomogła "rozmowa z M" na noc przed. Zaczęło się od tego, że powiedziałam mu ,że nie chce mi się do kościoła iść, trochę mnie wkurzył, bo zaczął, że nie wypada, że on cały czas sam do jego rodziny itd. I od słowa do słowa zrobiła się wojna straszna.. wyrzuciłam mu wszystko, że się źle czuję w jego rodzinie, że ja jestem jego żoną i musi trzymać moją stronę (chociaż trzyma), napiłam się wina, ryczałam. Boże. On zaczął płakać też czy ja nie widzę, że on ma w dupie swoją rodzinę, że najbardziej zależy mu na mnie i dziecku, że on chciał zrezygnować z bycia chrzestnym dla mnie (!), że jak chcę to może się odwrócić od rodziny całkiem :O Ale powiedziałam, że to nie o to chodzi tylko boli mnie jak jedziemy tam, a on od razu do dzieci, nosi je, a ja siedzę jak ten kołek i czuję się źle, że kolejne święta on nosi czyjeś dzieci na rękach, a nie nasze i, że tak się ekscytuje..
Czepiłam się nawet tego, że ubiera na chrzest koszulę z naszego ślubu, że chciałam, żeby następną okazją był chrzest naszego dziecka.. takie durne rzeczy, a tak mnie bolały......

Powiedziała, że jego rodzina nie rozumie sytuacji itd.. on mi wyrzucił, że na święta mój wujek powiedział mu, że sypie piachem :p No to się już zamknęłam:p Nerwy, stres, ryk, powiedział, że mam siedzieć w domu jutro cały dzień i mam nie iść w ogóle... i tak od słowa do słowa, doszło do porozumienia, że się przytuliliśmy, rano zdziwiony, że ja się zbieram. Łyknęłam relanium i byłam mega spokojna... :) Najlepszą nagrodą było dla mnie to, że brat M. jak wychodziłam wziął mnie na ręce(tak jak po naszym ślubie) i zaczął podrzucać do góry, ściskać i całować, powiedział, że nam bardzo dziękuje.. W sumie zrobiłam to dla M. i dla niego.. i warto było.. choć do dziecka się nie zbliżałam, do zdjęć nie brałam na ręce, tylko na początku w domu coś tam się pochyliłam,. a dzieci było tam tyle, że głowa mała, potykał się człowiek o nie :O z tego 3 noworodki! Relanium pomaga, warto łyknąć, na pewno jestem zdrowsza niż gdybym go nie wzięła.

Pomogło też to, że M. wcześniej, przed kłótnią powiedział, że chce adopcji i chce już się zapisać i nawet jak już się zapisujemy to nie ma opcji się wycofać, gdybym zaciążyła, że chce adoptowane i biologiczne. Jakaś nowa opcja, może łatwiej mi wtedy będzie liczyć na cud.. i podejść do tego czwartego podejścia.. Taka sytuacja;D

Haha dobra, mogłam Ci to napisać na privie ;D sory laski;D
Jesteś mega! I jestem z Ciebie dumna ! I o. Płacze!!! :*
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry