reklama

Kto po in vitro?

reklama
Wiecie co...mozecie sobie pomyslec ze mam z deklem(zreszta i tak juz myslicie;) )...

poszlam z piesami ,leje strasznie ,ide .Cala droge ukladam czarne scenariusze,ze zadzwonia do mnie,jak bede w pociagu siedziala i powiedza ,ze wszystkie zarodki padly...
Leje coraz mocnie,i tak sobie dalej mysle : Boze jak gdzies tam jestes ,daj mi jakis znak...jakas nadzieje..
Skrecam z ulicy w prawo,niebo sie przejasnia,wychodzi slonce...mysle,ze moze nie bedzie az tak zle..ale tak bardzo bym chciala zobaczyc tecze
Z jednej strony slonce z drugiej czarno ,leje dalej w butach mi plywa,make up splywa mi po policzkach,mysle wgladam jak zoombie ide do chaty,mam dosc.
Obkrecam sie na bucie ...TECZA:) ogromna taka od lewej do prawej,a za nia druga i trzecia...
w zyciu czegos takiego nie widzialam
i tak doszlam do chaty zalana deszczem i lzami

i tylko Wam moglam to opowiedziec :)

No piękna historia. Na pewno z cudownym happy endem! :)
 
Przy sztucznym cyklu czeka się na endo. Dzień cyklu nie gra roli. Patrz Westi 23 dc.
Transfer zależy od dnia zamrożenia. Jeśli blastocysta to transfer w 5 dniu, jeżeli 3 dniowy to w trzecim. Przyjmuje się jednak, że dzień wprowadzenia prg to dzień 0. Wtedy wskakujwmy w okno transferowe czy też implantacyjne.
To jest zupełnie jak przy punkcji. Punkcja to jest dzień 0 i od następnego dnia liczy się dni zarodka. I tak w piątym mamy transfer blastocysty.

Nie wiem jak się czuje. Dziwnie. Chce mi się ryczec. Dzięki Ann trochę mi zeszło. Popłakałam.
Tak orzy tamtym transferze tez mnie bolał brzuch. Zaczęło się tylko później. Chyba w 6 dpt.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry