reklama

Kto po in vitro?

dzieki kosik ale ta historia sie ciagle powtarza :( juz 2,5 roku :( nie mam juz sily , nie mam sily na nic i nie mam ochoty przechodzic tego jeszce raz , ale zawsze to nieszczescie pada na nas zawsze :( ze wszytskim co mysle ze bedzie lepiej to znowu sie zaczyna ...... do poniedzialku tak daleko :(
 
reklama
katee82 tyle sie placi za invitro to po co ryzykowac i tylko jedno jajeczko wyciagac. Stymuluj sie. Ja na 30 pecherzykow mialam tylko 11 zdrowych komorek, reszta sie rozpadla i z tego 9 mi sie zaplodnilo, a do 5 doby tylko 4 przetrwaly takze co Ci po jednym. Chyba, ze masz duzo kasy na zbyciu i Ci nie zalezy:))

joweg mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Życzę Ci, zeby z mezem bylo OK i zebyscie mieli slodkiego bobaska:)) jak sie na cos czeka to sie dluzy i dluzy... ja czekam od pn do kolejnego pn na wizyte czy bedzie crio czy nie i juz sie nie moge doczekac. Wiem, ze Twoja sprawa jest powazniejsza ale tak samo sie przezywa.
 
paula_nr1 to trwamy razem do tego cholernego poniedzialku :) twoja sprawa jets tez wazna , ja sadze , jestem na 99% pewna ze to pomylka.... jjuz raz tak bylo ze sie pomylili ze maz ma raka a juz nie mial bo jakis pajac nie odroznil miesnia meza od przerzutu , sami slenczelismy cala noc nad badaniami a potem jak poszlismy z mezem do lekarza i maz uswiadomil lekarza ze to jego miesien to sie przepraszal ale co mi po przeprosinach jak zawsze mamy stres kazdy chce zyc ...... ale nie kazdy ma prawo do zycia :( tak jak nasze stracone zarodeczki :( juz siedze i placze sobie pocichu zeby maz nie widzila bo bedzie mu przykro ale nie moge inaczej :( nie potrafie mam juz dosc .....

ide tulic mego ukochanego bo nikt nie wie ile nam jeszcz czasu zostalo i musimy sie cieszyc kazdym wspolnym dniem bo kazdy dzien moze byc naszym ostatnim :(:(:(
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Joweg - 3mam mocno kciuki, żeby wszystko wyszło na prostą. W końcu los musi się odwrócić.
Pamiętaj, że nie zawsze musisz być twarda. Czasem warto popłakać, żeby następnego dnia z podniesioną głową stawić czoła życiu.
3maj się jakoś, choć wiem że to trudne.
 
anna super oby zostaly z Toba jak najdluzej. A nie przeraza Cie to ze mozesz miec trojaczki?????????? Heheh
palu ja po transferze sie chyba cala owine plastrem, zeby nic ze mnie nie uszło
 
anna super oby zostaly z Toba jak najdluzej. A nie przeraza Cie to ze mozesz miec trojaczki?????????? Heheh
Zupełnie mnie to nie przeraża:) w zasadzie martwię sie tylko tym, że ten trzeci zarodeczek był taki slaby, że z niego nic nie bedzie. Zresztą pani doktor zgodziła sie na trzecia blastocysta tylko dlatego, że była taka słaba. Później na konsultacji stwierdziła, że właściwie podane były 2 blastocysty, bo ta trzecia ma bardzo minimalną szansę na przetrwanie. Dla mnie wystarczy żeby choć jeden bąbelek ze mna został, jak zostaną dwa to bedzie rewelacyjnie, normalnie spełnienie marzeń, a jak by sie udało że 3 przetrwaja to byłby prawdziwy cud. A ja wierze w cuda:)
 
Meg
strasznie mi przykro, tule mocno
ty sie leczysz w krakowie w macierzynstwie chyba dobrze pamietam... jak cos pokrecilam to przepraszam... criotransfer kosztuje chyba 1000zl jak sie nie myle bo ja podchodzilam w czerwcu i moge juz nie pamietac... do criotransferu niby mozna podchodzic w nastepnym cyklu...

Tak tak dobrze pamiętasz:) dzięki, Ty też w Kraku?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry